środa, 18 marca 2015

Od Seaborne - Śmierć? Czy nie śmierć?

Szedłem w dół rzeki gdy zobaczyłem Konę.
- Hej, Sea! Co robisz? - zapytała
- Nic... Tak sobie łażę...
Nagle usłyszeliśmy dźwięk. Nagle zza zarośli wybiegły jakieś... Dwunogi?!
- Wiać! Już! - wrzasnąłem
Uciekliśmy do lasu. W biegu Kona wysapała:
- Co... Co to jest?!
- Dwunogi!
Chciałem odlecieć lecz padł strzał i dostałem w skrzydło.
- Sss...
Nagle ziemia się zapadła. Wpadliśmy w przepaść. Złapałem się za gałąź a Kona mi za ogon.
- Nie utlzyma nas - Powiedziałem trzymając gałąź w zębach - idlz Kona!
- Nie zostawię cie tu!
- Poradzle sobie! Idz!
Wadera niepewnie zaczęła wspinać się mi po grzbiecie.
- Sea! Chodź! Daj łapę!
Próbowałem sięgnąć do niej lecz gałąź pękła. Runąłem w dół.


<Konana?>
P.S. Nie wyrzucaj Sei z bloga (On przeżyje) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz