Ten wielki basior zbliżał się do nas. Luna miała walczyć sama z nim.
Byłyśmy gotowe na walkę. Nie przypuszczałam że on jest taki szybki.
Podleciał do mnie i jednym ruchem powalił mnie na ziemię, a następnie
się wycofał. Luna przyjęła pozycję obronną. Niestety na nic się to nie
zdało. Została tak samo szybko jak ja powalona. Kiedy próbowałam się
podnieść doskoczył znowu do mnie. Tym razem próbowałam się bronić.
Spostrzegłam że Luna się podnosi, postanowiłam zająć go dopóki ona się
nie otrząśnie. Był oszołomiony kiedy Luna powaliła go od tyłu, miałyśmy
chwilę żeby uciec. Zaczęłyśmy uciekać, niestety nasze wysiłki były
daremne. Wilk zagonił nas pod skalną ścinę. Nie miałyśmy jak uciec. Luna
w pewnym momencie mnie dotknęła, poczułam jak siły zaczynają do mnie
wracać. Basior patrzył się na nas, już miał się na mnie rzucić kiedy
Luna wleciała między nas. W rezultacie ona odniosła obrażenia a nie ja.
Myślałam że to już mój koniec, kiedy nagle usłyszałam czyjś głos
- Dasz rade, otwórz się na mnie a ci pomogę - powiedział głos w mojej głowie
"Otwórz się na mnie" ? Co to ma znaczyć ? Nie ważne, spróbuję. -
myślałam intensywnie. Zamknęłam oczy, poczułam jakby coś siedziało we
mnie i nie mogło wyjść. W tej samej sekundzie poczułam jak cała utracona
moc i żywioły powracają.
- Nie ma za co - ten sam głos co wcześniej
Skupiłam się na basiorze. Poczułam jak przechodzi przeze mnie prąd.
Poraziłam piorunem wilka, który upadł i prze chwile się nie ruszał.
Nagle ogarnęła mnie ciemność, nie tyle co widziałam to raczej poczułam.
Zrozumiałam że Luna się ocknęła i ukrywa nas w mroku. Następnie
uciekłyśmy daleko od tamtego miejsca.
- Kto to był ? -zapytałam
- Nie wiem, ale był strasznie szybki - odpowiedziała mi Luna. - wróćmy do obozu, niedługo będzie świtać.
Obie poszłyśmy do obozu. Byłyśmy czujniejsze niż zazwyczaj. Nie
wiedziałyśmy czy przypadkiem ten basior dalej się tu nie kręci. Na
szczęście udało nam się dotrzeć bezpiecznie do obozu. Luna miała swój
pokój koło mnie, więc zawsze szłyśmy razem. Pożegnałyśmy się i każda
poszła do pokoju. Kiedy myślałam że nareszcie odpocznę, zobaczyłam jak
pewien basior postanowił przespać się u mnie.
- Raven.... co ty tu kurde robisz ?- mówiłam z wielkim trudem by nie krzyczeć
- Aslan był sam. Popilnowałem go - odpowiedział podnosząc łeb do góry
- Ty sobie jaja robisz...
- Ja ? Czemu tak uważasz ? - drwił ze mnie
- To jest mój pokój - wrzasnęłam trochę za głośno
- Co tu się dzieje - powiedziała Luna, która pojawiła się za mną
- Hej Luna - powiedział Raven
- Hej Rav... co ty tu robisz ? Nie masz swojego pokoju ? - Luna była tak samo zdziwiona jak ja
- A no mam. Ale nie chciałem zostawiać tego młodego samego
- Możesz już sobie iść - powiedziałam najgrzeczniej jak tylko umiałam
- Już idę, tylko nie gryź - powiedział, ale się nie ruszył
No pięknie, muszę się go jakoś pozbyć. Poczułam prąd przechodzący mi
po sierści. Długo nie musiałam czekać. Raven'a poraziłam nie wielką
ilością elektryczności.
- No dobra już idę, tylko nie powtarzaj tego już. Mogłaś poprosić a nie mnie razić.
- Czyżbyś się gniewał ? - zapytała Luna
- Co ? Nie, no coś ty. Za takie coś ? Na was w życiu się nie pogniewam - powiedział i poszedł
- A szkoda - powiedziałam pod nosem, usłyszałam jak Luna się śmieje
za mną - z czego się śmiejesz ? To nie jest śmieszne. Ciekawe co ty byś
zrobiła, gdyby tobie tak wparował do pokoju.
- Poprawiacie mi humor. Wizę że bardzo się lubicie. Nie wiem co bym
zrobiła, nigdy nikt nie wszedł mi do pokoju. - powiedziała i zaczęła się
śmiać. Po chwili ja też się z nią śmiałam.
- Do zobaczenia później - powiedziałam Lunie
- Pa - odpowiedziała, dalej się śmiejąc
Weszłam do pokoju. Położyłam się koło Aslana, który od razu się we
mnie wtulił. Zawsze tak robi. Jak miło znów być u siebie. Położyłam
głowę koło głowy Aslana. Niedługo potem usnęłam.
(Ktoś?)
Akuna troszkę rozluźniła atmosferę...
~Powiedziała Konana
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz