wtorek, 17 marca 2015

Od Akuny

Ten wielki basior zbliżał się do nas. Luna miała walczyć sama z nim. Byłyśmy gotowe na walkę. Nie przypuszczałam że on jest taki szybki. Podleciał do mnie i jednym ruchem powalił mnie na ziemię, a następnie się wycofał. Luna przyjęła pozycję obronną. Niestety na nic się to nie zdało. Została tak samo szybko jak ja powalona. Kiedy próbowałam się podnieść doskoczył znowu do mnie. Tym razem próbowałam się bronić. Spostrzegłam że Luna się podnosi, postanowiłam zająć go dopóki ona się nie otrząśnie. Był oszołomiony kiedy Luna powaliła go od tyłu, miałyśmy chwilę żeby uciec. Zaczęłyśmy uciekać, niestety nasze wysiłki były daremne. Wilk zagonił nas pod skalną ścinę. Nie miałyśmy jak uciec. Luna w pewnym momencie mnie dotknęła, poczułam jak siły zaczynają do mnie wracać. Basior patrzył się na nas, już miał się na mnie rzucić kiedy Luna wleciała między nas. W rezultacie ona odniosła obrażenia a nie ja. Myślałam że to już mój koniec, kiedy nagle usłyszałam czyjś głos
- Dasz rade, otwórz się na mnie a ci pomogę - powiedział głos w mojej głowie
"Otwórz się na mnie" ? Co to ma znaczyć ? Nie ważne, spróbuję. - myślałam intensywnie. Zamknęłam oczy, poczułam jakby coś siedziało we mnie i nie mogło wyjść. W tej samej sekundzie poczułam jak cała utracona moc i żywioły powracają.
- Nie ma za co - ten sam głos co wcześniej
Skupiłam się na basiorze. Poczułam jak przechodzi przeze mnie prąd. Poraziłam piorunem wilka, który upadł i prze chwile się nie ruszał. Nagle ogarnęła mnie ciemność, nie tyle co widziałam to raczej poczułam. Zrozumiałam że Luna się ocknęła i ukrywa nas w mroku. Następnie uciekłyśmy daleko od tamtego miejsca.
- Kto to był ? -zapytałam
- Nie wiem, ale był strasznie szybki - odpowiedziała mi Luna. - wróćmy do obozu, niedługo będzie świtać.
Obie poszłyśmy do obozu. Byłyśmy czujniejsze niż zazwyczaj. Nie wiedziałyśmy czy przypadkiem ten basior dalej się tu nie kręci. Na szczęście udało nam się dotrzeć bezpiecznie do obozu. Luna miała swój pokój koło mnie, więc zawsze szłyśmy razem. Pożegnałyśmy się i każda poszła do pokoju. Kiedy myślałam że nareszcie odpocznę, zobaczyłam jak pewien basior postanowił przespać się u mnie.
- Raven.... co ty tu kurde robisz ?- mówiłam z wielkim trudem by nie krzyczeć
- Aslan był sam. Popilnowałem go - odpowiedział podnosząc łeb do góry
- Ty sobie jaja robisz...
- Ja ? Czemu tak uważasz ? - drwił ze mnie
- To jest mój pokój - wrzasnęłam trochę za głośno
- Co tu się dzieje - powiedziała Luna, która pojawiła się za mną
- Hej Luna - powiedział Raven
- Hej Rav... co ty tu robisz ? Nie masz swojego pokoju ? - Luna była tak samo zdziwiona jak ja
- A no mam. Ale nie chciałem zostawiać tego młodego samego
- Możesz już sobie iść - powiedziałam najgrzeczniej jak tylko umiałam
- Już idę, tylko nie gryź - powiedział, ale się nie ruszył
No pięknie, muszę się go jakoś pozbyć. Poczułam prąd przechodzący mi po sierści. Długo nie musiałam czekać. Raven'a poraziłam nie wielką ilością elektryczności.
- No dobra już idę, tylko nie powtarzaj tego już. Mogłaś poprosić a nie mnie razić.
- Czyżbyś się gniewał ? - zapytała Luna
- Co ? Nie, no coś ty. Za takie coś ? Na was w życiu się nie pogniewam - powiedział i poszedł
- A szkoda - powiedziałam pod nosem, usłyszałam jak Luna się śmieje za mną - z czego się śmiejesz ? To nie jest śmieszne. Ciekawe co ty byś zrobiła, gdyby tobie tak wparował do pokoju.
- Poprawiacie mi humor. Wizę że bardzo się lubicie. Nie wiem co bym zrobiła, nigdy nikt nie wszedł mi do pokoju. - powiedziała i zaczęła się śmiać. Po chwili ja też się z nią śmiałam.
- Do zobaczenia później - powiedziałam Lunie
- Pa - odpowiedziała, dalej się śmiejąc
Weszłam do pokoju. Położyłam się koło Aslana, który od razu się we mnie wtulił. Zawsze tak robi. Jak miło znów być u siebie. Położyłam głowę koło głowy Aslana. Niedługo potem usnęłam.

(Ktoś?)
Akuna troszkę rozluźniła atmosferę...
~Powiedziała Konana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz