No i mnie ma. Co jej tu powiedzieć ? Skłamać czy powiedzieć prawdę? A
może temat zmienię ... nie, nie i jeszcze raz nie.Mam stać się członkiem
watahy. Czuje się osaczony. Wierność klanowi czy akceptacja watahy...
co tu wybrać ? Xerxes zrozumie, dał mi rozkaz. Kurde, ta wadera źle na
mnie wpływa...
- To jest Harwes. Należał do klanu, ale łamał kodeks. Xerxes kazał
mi go wygnać, więc stoczyłem z nim pojedynek. Oczywiście wygrałem, a on
został wygnany. Harwes był zakochany w Tajlii, a ona w nim. Tak miała
twoja siostra na imię. Z tego co wiem urodziłyście się pod czas
zaćmienia księżyca, kiedy rodzą się bliźniaki właśnie pod czas tego
zajścia umożliwia to odebranie rodzeństwu mocy poprzez zabicie go.
Tajlia chciała odebrać ci moc, przekabaciła na swoją stronę twojego
brata, nie wiem co mu obiecała, ale widać przekonała go tym. Wracając do
tematu Harwes chce twojej śmierci bo obwinia cię o śmierć Tajlii. Nie
spocznie dopóki jej nie pomści.
Byłem ciekawy jak zareaguje. Siedziała i patrzyła się w dal. Byłem ciekawy co odpowie, nagadałem się tyle.
- On obwinia mnie ? - odpowiedziała
Nagadałem się tyle, a ona odpowiedziała mi w trzech słowach. I po co ja tyle gadam...
- Nie martw się, my cię obronimy, a po za tym masz tego swojego ochroniarza.... - no pięknie, o kilka słów za dużo
- CO ? Znasz go ? Kto to jest ? -Luna była podekscytowana
- To jest jedyne pytanie na które nie mogę ci odpowiedzieć,
obowiązuje mnie przysięga. Powiedział mi tyle że sam ci powie kim jest.
- A już myślałam że czegoś się dowiem. Czy ty i Akuna zabijaliście już ?
- Oczywiście. Trenowałem i trenuje ją dalej. Powiedziałem Ci że rolę klanu powiem ci kiedy indziej.
Zabicie wilka to coś poważnego. Kieruję się mottem : "Tylko ci, który są gotowi na śmierć powinni mieć prawo zabijać"
Luna siedziała i myślałam nad tym co powiedziałem. Na reszcie się odezwała i to nie były trzy słowa.
- Mam rozumieć że wy jesteście gotowi na śmierć ? Kiedy pierwszy raz zabiłeś kogoś ?
- Mając rok stałem się częścią klanu i prawą łapą. Podążałem za
pewnym Omegą, musiałem go zabić. Można powiedzieć że miałem ponad rok.
Jeżeli myślisz że to młodo to się mylisz. Akuna nie skończyła nawet pól
roku a zabiła prawie całą rodzinę.
- Ona od tak młodego wieku jest zabójcą - Luna wykrzyczała to zbyt głośno
- Nie tak głośno kobieto. Akuna od urodzenia jest gotowa na śmierć, wiele razy z nią rozmawiałem i mój osąd się nie zmienił.
Znowu zapadła cisza. Albo ja nie umiem podtrzymać rozmowy, albo ona
lubi być cicho. Cisza mi nie przeszkadza, przyzwyczajenie klanowe. Po
prostu w to nie uwierzyłem, odezwała się znowu.
- Ile o mnie jeszcze wiesz ?
- Sporo wiem - odpowiedziałem szczerze
- A opowiesz mi o mnie ?
- Jak zapytasz to dam odpowiedź, ale nie teraz kiedy indziej
- Jak zwykle przekładasz na później
Jednak ją lubię. Zawsze to jakieś wsparcie i pomoc. Ciekaw jestem o co mnie jeszcze spyta. Historia jej rodziny jest ciekawa.
(Luna ? Chcesz coś jeszcze wiedzieć ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz