poniedziałek, 9 marca 2015

Od Raven'a C.D Luna

Zostawiłem Akunę i ruszyłem na spotkanie. Już dochodziłem na miejsce zobaczyłem Lunę. Wybrała zły moment i złe miejsce. Nie wiedziałem co powiedzieć, a czas uciekał. Nie mogłem jej odprowadzić do Obozu. Do głowy przyszedł mi jeden pomysł. Podszedłem do niej. Wyglądała na zdziwioną. Powaliłem ją na ziemię.
- Mam nadzieję że mi wybaczysz. To dla twojego dobra. - powiedziałem do Luny, a następnie wypowiedziałem zaklęcie - Mroku przybądź szybko na me wołanie, przez ma krew odpowiedz na nie. Schowaj i ucisz waderę mroku, niech nikt nie zobaczy błysku w jej oku.
Luna się nie ruszała. Zaciągnąłem ją i ukryłem w cieniu krzaków. Zdążyłem w samą porę. Usłyszałem na niebie głos orła. Dobrze wiedziałem czyj to głos. Zwierzę zlecało na dół i stanęło na przeciwko mnie.
- Witaj Amaimonie - powiedziałem do niego
- Witaj Ravenie. Widzę że się nie spóźniłeś, czyli żadnych problemów nie było. Przyszedłem po informację.
- Powiedz mu że Akuna panuje nad mrokiem. Poradzę sobie. Wierzę że da rade to opanować, a w razie czego wiem co mam robić jak to się nie uda.
- Wiem o tym. Jednym z twoich zadań jest pobieranie z niej mroku. Co powie Konana na to co robisz?
- Nie zmieniaj tematu. Nie zdradzam watahy tylko ją chronię. Leć już.
- Do zobaczenia - powiedziawszy to odleciał.
Podszedłem do miejsca gdzie leżała Luna. Zdjąłem z niej czar. Od razu odskoczyła i wybuchła...
- Co to miało znaczyć ? I kto to był ? i czy....
- Wiem że masz dużo pytań - przerwałem jej - To był Amaimon towarzysz ojca Akuny. Muszę mieć ją na oku. A zrobiłem to po to żeby oszczędzić ci problemów, a po za tym, muszę mieć kogoś komu mogę zaufać. Wiem że zauważyłaś że Akuna inaczej się zachowuje, tak to z mojego powodu, ale musiałem przybyć, gdyż pieczęć nałożona na nią zaczyna słabnąć.
- Pieczęć ? Jaka pieczęć ? Po co ta pieczęć ? - Luna zadała mi pytania, niestety musiałem na nie odpowiedzieć.
- Całą historię jej powiem Ci kiedy indziej, to zły moment. Akuna ma zapieczętowanego w sobie demona.
- Demona ??!!
- Nie tak głośno. Ten demon albo ją zgubi i będę musiał ją zabić, albo zostanie jej towarzyszem. Widziałaś jak wkurzyła się na ciebie o byle co... to wina tego że pieczęć słabnie. Moja obecność opóźnia proces. Opowiem ci też moją historię dokładnie ale też nie teraz.
- A czy w ogóle coś mi powiesz teraz ?
- Chcesz coś wiedzieć ? - byłem zdziwiony taka jej postawą
- Chcę cokolwiek wiedzieć. Powiedz mi coś... może być coś o mnie, coś o mojej przeszłości....
- No dobra, wygrałaś. Tak na prawdę ty, ja i Akuna znamy się od dawna. Akuna tego nie pamięta, jak ty straciłaś pamięć jej też musiałem usunąć wspomnienia o tobie. To dlatego tak się dogadujecie. Powiem ci tylko jedno, jak na razie, może coś sobie przypomnisz. Musiałem zabić twojego starszego brata, a Akuna zabiła twoją siostrę bliźniaczkę, nie byłyście do siebie podobne.
- Dlaczego ? -Luna mówiąc to miała łzy w oczach
- Nie wiem czemu, ale oni próbowali cię zabić, my tylko cię ratowaliśmy. Tak naprawdę ja bym cię zostawił, ale Akuna się uparła.
- Co ?
- Dobra źle to powiedziałem. Ty nie wiedziałaś o tym że chcą cię zabić. Zabiliśmy ich po tajemnie.
- Taka jest rola klanu ?
- Skąd wiesz o klanie ? A z resztą to nie istotne. Rolę klanu też ci wytłumaczę kiedy indziej, tyle że to będę ci mówić drugi raz.
Luna się nie odezwała ani razu. Dotarliśmy do obozu. Byłem ciekawy czy przypomniała coś sobie. Jak zwykle było tu cicho i spokojnie.Obejrzałem się. Widziałem nie pokój Luny. Jak będzie chciała to jej wysłucham, widzę że coś jeszcze ją trapi.

(Luna ?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz