Nie wytrzymałam i się obejrzałam. Nikogo nie było. Dziwne. Namówiłam Lie na powrót. Po dotarciu na miejsce Lia gdzieś poszła z Konaną i Elsą. Luna gdzieś wyszła. Sory nie było, a Sea spał.
- Młody jesteś tu ? - zapytałam ale odpowiedziała mi cisza...
Leżałam i patrzyłam się w pustą przestrzeń. Widziałam jak Lia wraca z Konaną i Elsą i idą spać. Luny nie ma. Mamy warte. Trudno.... poradzę sobie.Poczułam jak krew przepływa prze ze mnie. Wyobraziłam sobie granice terytorium
- dobra zadziała na każdego kto nie proszony wejdzie - powiedziałam sama do siebie
Sora wszedł do obozu. W tym samym momencie na horyzoncie pojawił się Sea. Czy oni się umówili że tak zrobią ? Jeden stanął po mojej prawej a drugi po mojej lewej stronie, leżałam nie co dalej w cieniu. chyba mnie nie zauważyli.
- Kochaś gdzie masz dziewczyny ? - powiedział Sea
- Pewnie śpią, zazdrościsz ?
- Pchi... ciekawe czego mam ci zazdrościć ?
- Właśnie też się zastanawiam - odpowiedział Sora
- Właściwie gdzieś ty był ? - zapytał Sea
- Spacerek
- mhm... jasne.... - Sea powiedział trochę już zirytowany
Mogli by to jeszcze długo ciągnąć, lecz już nie wytrzymałam i wstałam. Obaj spojrzeli na mnie.
- No co ? To zrobiło się już nudne. Nie wiem już kto jest bardziej irytujący.
- Czasem trzeba się podrażnić odpowiedział mi Sora
Sea się tylko patrzył. Był taki sam jak zawsze, zimny i ponury. Sora odwrócił się i powiedział nam "dobranoc". Zostałam sama z Seą. Przynajmniej on był cicho. Luna gdzie jesteś.
- Może się odezwiesz - powiedziałam cokolwiek do niego, nie wytrzymałam
- A co mam mówić ?
- Chyba się z nim nie dogadujesz...
- A co cie to obchodzi... poza tym kiepsko wyglądasz.... - w jego wypowiedzi nie było niczego co by wskazywało że się martwi
- używam mocy żeby zapewnić bezpieczeństwo - wyjaśniłam -zabiera to sporo energii
- aha
Już miałam mu coś powiedzieć gdy powstrzymał mnie Aslan swoimi myślami " Daj już spokój, to Sea z nim nie wygrasz. Idę spać dobranoc " Ciekawe gdzie był, niedługo będzie świtać.
- Dziękuje - wypaliłam
- Za co ?
- Za dzisiaj, to znaczy za wczoraj, uratowałeś nas
- Drobiazg. Może pójdziesz jednak spać.
- Nie. Dopiero jak zacznie świtać.
- Jak chcesz.
Nie poszedł sobie. Siedział koło mnie. Siedzieliśmy w ciszy. W pewnym momencie zasnęłam. Czułam przez sen jak ktoś mnie niesie i kładzie koło Aslana, który zaraz się we mnie wtula.
(ktoś coś ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz