wtorek, 3 marca 2015

Od Akuny do Lii + Seaborne

Nie wytrzymałam i się obejrzałam. Nikogo nie było. Dziwne. Namówiłam Lie na powrót. Po dotarciu na miejsce Lia gdzieś poszła z Konaną i Elsą. Luna gdzieś wyszła. Sory nie było, a Sea spał. 
- Młody jesteś tu ? - zapytałam ale odpowiedziała mi cisza... 
Leżałam i patrzyłam się w pustą przestrzeń. Widziałam jak Lia wraca z Konaną i Elsą i idą spać. Luny nie ma. Mamy warte. Trudno.... poradzę sobie.Poczułam jak krew przepływa prze ze mnie. Wyobraziłam sobie granice terytorium 
- dobra zadziała na każdego kto nie proszony wejdzie - powiedziałam sama do siebie 
Sora wszedł do obozu. W tym samym momencie na horyzoncie pojawił się Sea. Czy oni się umówili że tak zrobią ? Jeden stanął po mojej prawej a drugi po mojej lewej stronie, leżałam nie co dalej w cieniu. chyba mnie nie zauważyli. 
- Kochaś gdzie masz dziewczyny ? - powiedział Sea 
- Pewnie śpią, zazdrościsz ? 
- Pchi... ciekawe czego mam ci zazdrościć ? 
- Właśnie też się zastanawiam - odpowiedział Sora 
- Właściwie gdzieś ty był ? - zapytał Sea 
- Spacerek 
- mhm... jasne.... - Sea powiedział trochę już zirytowany 
Mogli by to jeszcze długo ciągnąć, lecz już nie wytrzymałam i wstałam. Obaj spojrzeli na mnie. 
- No co ? To zrobiło się już nudne. Nie wiem już kto jest bardziej irytujący. 
- Czasem trzeba się podrażnić odpowiedział mi Sora 
Sea się tylko patrzył. Był taki sam jak zawsze, zimny i ponury. Sora odwrócił się i powiedział nam "dobranoc". Zostałam sama z Seą. Przynajmniej on był cicho. Luna gdzie jesteś. 
- Może się odezwiesz - powiedziałam cokolwiek do niego, nie wytrzymałam 
- A co mam mówić ? 
- Chyba się z nim nie dogadujesz... 
- A co cie to obchodzi... poza tym kiepsko wyglądasz.... - w jego wypowiedzi nie było niczego co by wskazywało że się martwi 
- używam mocy żeby zapewnić bezpieczeństwo - wyjaśniłam -zabiera to sporo energii 
- aha 
Już miałam mu coś powiedzieć gdy powstrzymał mnie Aslan swoimi myślami " Daj już spokój, to Sea z nim nie wygrasz. Idę spać dobranoc " Ciekawe gdzie był, niedługo będzie świtać. 
- Dziękuje - wypaliłam 
- Za co ? 
- Za dzisiaj, to znaczy za wczoraj, uratowałeś nas 
- Drobiazg. Może pójdziesz jednak spać. 
- Nie. Dopiero jak zacznie świtać. 
- Jak chcesz. 
Nie poszedł sobie. Siedział koło mnie. Siedzieliśmy w ciszy. W pewnym momencie zasnęłam. Czułam przez sen jak ktoś mnie niesie i kładzie koło Aslana, który zaraz się we mnie wtula. 

(ktoś coś ?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz