sobota, 28 lutego 2015

Od Lii

Kiedy Akuna weszła za nią przybiegł jakiś szczeniak. Szukała Konany. 
- Konany nie ma - powiedziała Luna i Elsa jednocześnie. 
- Jak to nie ma!? - wykrzyczała Akuna 
- No bo poszła na wędrówkę szukać nowej zwierzyny typu: łabędź - odpowiedziałam 
- No pięknie! - wzdychnęła 
podeszłam bliżej szczeniaka 
- Cześć mały jak masz na imię? - zapytałam 
- Ja...jestem Aslan - odpowiedział mi 
- Ja jestem Lia,chodź jesteś może głodny? 
Pokiwał głową. 
Wymieniłam porozumiewawcze spojrzenie z waderami. 
Kawałek dalej spotkaliśmy See. Maluch odskoczył gdy go zobaczył. 
- Spokojnie Aslan! To jest tylko Seaborne. - powiedziałam 
Maluch podszedł do niego. 
- Zostaniesz ze mną i z Lią? - zapytał dziecięcym głosikiem. 
Sea spojrzał na mnie. Wzruszyłam łapami. 
- No ok. - odpowiedział. 
Daliśmy jeść Aslanowi. Po zjedzeniu maluch zasnął,a przez sen wymamrotał " Lia,Seaborne bardzo ich lubię i Akunę też." 

Spojrzałam na See,a on na mnie.
Powiedzieliśmy waderą co powiedział. 
A one na to: 

<Akuna>?

Od Luny

-No, Sea ostatnio jest jakiś nadpobudliwy- napomknęłam 
-To któraś z kolei jego bójka- dodała Akuna. 
-Pierwsza z Sato, druga jeszcze dzisiaj z Dassem.- wyliczyłam 
Nastała chwila niezręcznej ciszy, nikt nie wiedział co by tu powiedzieć. 
-Może się przejdziemy?- zaproponowałam, staliśmy kawałek miejsca dzisiejszej potyczki, ale zapach świeżej krwi docierał aż tutaj. Wolałam zmienić miejsce naszej rozmowy. 
-W sumie dobry pomysł, znacie jakieś fajne miejsca ?- odparł Sora. 
-Jasne- odparłyśmy niemal w tej samej chwili. 
-To idziemy- powiedziała Akuna. 
Ruszyliśmy raźno. Szliśmy przez Gwiezdny Las, Akuna obrała prowadzenie. Las był bardzo stary, drzewa sięgały wysoko w górę, ale ich korony nie były zbytnio rozłożyste, do ziemi docierało dużo światła. Po jakimś czasie dotarliśmy do Cienistej przełęczy, jedna z dróg do obozu, ale Akuna ze swym dobrym zmysłem orientacji poprowadziła nas w przeciwnym kierunku. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, tematy powstawały jakby z powietrza. I tak w luźnej atmosferze doszliśmy na miejsce. Miejsce o budziło podziw, od strony imponującego wodospadu dochodziła delikatna, słona bryza i jednostajny szmer spływającej wody. Na Sorze to miejsce również zrobiło wrażenie, rozglądał się co chwilę w poszukiwaniu to ciekawszych widoków. W końcu Akuna oświadczyła: 
-Witam w Przystani Smoków, widzicie tamtą grotę w kształcie ludzkiej głowy? Tam mieszkają smoki. 
Ktoś z watahy wspominał o tym miejscu, ale nie myślałam, że jest tu aż tak wspaniale. Zatrzymaliśmy się tuż za schodami prowadzącymi do groty smoków, kamienna fortyfikacja, o nie do końca znanym przeznaczeniu. Szczerze dziwiło mnie to, że mimo dość dotkliwego mrozu, woda nie pokryła się krą, a wodospad płynął jakby nigdy nic. Ale to było w tej chwili nieistotne, zapytam o to Elsę, może ona będzie wiedziała, albo Konana…. Dopiero kiedy Akuna mnie szturchnęła w żebra, zdałam sobie sprawę , że mnie o coś pytają. 
-Zamyśliłam się, pytaliście mnie o coś?- zapytałam. 
-O czym tak myślałaś?- Zagadnął Sora. 
-E, o niczym takim..- odparłam wymijająco. 
-Oki, pytałam cie przed chwilą co sądzisz o tym miejscu- powiedziała Akuna, przewracając oczami. 
- Całkiem fajne. –stwierdziłam szczerze. 
-Okej, to powróćmy do tematu, jest nadzieja, że Luna tym razem zostanie z nami myślami- rzekła Akuna wymownie spoglądając na mnie- czyli jak ty tu do nas trafiłeś? 
Sora spuścił wzrok, widocznie miał nadzieję, że moje odpłynięcie sprawi zmianę tematu. W sumie praktycznie każdy z naszej watahy ma smętną historię, może po prostu wilki z takowymi przyciągamy? No, moja może być nawet wesoła, szkoda tylko, że sama jej nie znam-pomyślałam gorzko. Basior nadal nic nie powiedział, a Akuna nie naciskała. Zapanowała trochę niezręczna cisza, nikt nie wiedział co powiedzieć, my czekałyśmy na odpowiedź Sory, a Sora na zmianę tematu. 

<Sora, ewentualnie Akuna> 

Od Lii C.D Akuna


Wadera popatrzyła się na mnie przez chwilę.
- A niby co? - w końcu zapytała
- Jeszcze nie wiem,ale no chciałabym...bardzo mu coś dać.
- A może ty się zakochałaś co? - zaśmiała się
Spojrzałam na nią groźnie.
- Wiem,a może damy mu koc z skóry niedźwiedzia?
Akuna przeraziła się
- Tylko trzeba go upolować - odpowiedziała
Zastanowiłam się...Po chwili pobiegłam w dal.
- Zaraz wracam! - krzyknęłam
Kiedy wróciłam w to samo miejsce Akuna czekała na mnie.
Wróciłam sama,ale daleko daleko stały inne wilki poza naszym terytorium.
- Kto to? - zapytała mnie wadera
- Pokojowo nastawiona wataha Spokoju.
- Po co ona tu? - zapytała
- Pomogą mi upolować niedźwiedzia.
Wadera pokiwała głową.
Umówiłyśmy się,że poczeka ona na mnie i nic nie powie o tym,że wyszłam po za terytorium.
W sumie to w kodeksie nic nie ma o tym,że MY nie możemy iść poza terytorium. Piszę tylko: Przepędzaj każdego obcego który wejdzie na nasze ziemie i nigdy nie pozwól im tutaj polować. Oni mają swoje ziemie a my swoje i oni doskonale o tym wiedzą. Więc nie robię nic złego.
Po dłuższym czasie wróciłam. Z skórą niedźwiedzia w paszczy. Akuna powitała mnie wesoło. Ja położyłam tylko futro na ziemi i pobiegłam z powrotem. Po chwili wróciłam z połową niedźwiedzia (mięsem).
- Po co Ci to - zapytała
- Nie można jeść samemu wszystko co się upoluje trzeba przynieść do watahy. Więc podzieliłam się z nimi. Ponieważ jak dam mu to to Konana pomyśli,że sama zjadłam.
<Ktoś>

Od Akuny

Zmierzałam na Przystań Smoków, chciałam zdobyć towarzysza. Wiedziałam że któryś z wilków za mną idzie.
- Dobra pokaz się i mnie nie śledź- powiedziałam spokojnie
- Nie śledzę cie - powiedziała to Lia która wyszła zza drzewa - poszłam na spacer
- A no dobra, idziesz ze mną się przejść ?
- A gdzie zmierzasz ?
- Na Przystań Smoków. Może uda mi się znaleźć towarzysza.
- A może pójdziemy gdzieś bliżej ?
- Możemy, następnym razem się tam wybiorę kiedy będę mieć wolny czas.
- Powiedz co sądzisz o Sorze ? - zapytała mnie Lia
- eee... a co mam sądzić, jest strasznie wesoły, i jest doskonałym łowcą - odparłam
- Rozumiem
-Coś się stało ? - zapytałam
- Nie, po prostu chciałam znać twoje zdanie. Mam pomysł może coś damy Sorze w prezencie skoro jest tu nowy ?

(Lia ?)

Od Sory C.D Seaborne

Od razu zauważyłem że chyba się lekko wkurzył na mnie.
- A może pogadamy ? - zapytałem wesoły jak zawsze
- A może sobie pójdziesz ? Chcę być sam - warknął
- A może posiedzę z tobą ?
- A może nie. Powiedziałem że chce być sam. Nie usłyszałeś ?
- Usłyszałem, ale i tak sobie nie pójdę
- Wkurzasz mnie
- Serio ? Nie zauważyłem. - drwiłem dalej, jego nastawienie do mnie nie odstraszyło mnie - To jak pogadamy ?
- Jak pogadamy dasz mi spokój ?
- No tylko że już gadamy. Chyba pójdę do dziewczyn. Pa.
Odszedłem zostawiając go samego. Przez taką zagrywkę już go trochę poznałem. Prawie dotarłem na miejsce kiedy zobaczyłem dwie wadery.
- To chyba Luna i Akuna. Porozmawiam z nimi. - powiedziałem cicho, a następnie krzyknąłem- chej dziewczyny !!!
- Hej - powiedziały jednocześnie
- Chce was poznać, a jednocześnie wy poznacie mnie
- Ok. Ja i Akuna jesteśmy strażnikami nocnymi. A ty w czym się specjalizujesz ?
- Hm... Można powiedzieć że jestem niezłym łowcą.
- O to super, łowcy nam brakuję - Krzyknęła Akuna
Już je polubiłem...

(Akuna/ Luna ?)

Od Luny do Sory

Dziewczyny po walce natychmiast doskoczyły do Sey, biedak był cały we krwi i wyglądał co najmniej marnie. Odeszłam w kierunku lasu, w tej chwili nic nie zdziałam, dziewczyny dadzą sobie radę. Tylko nie widziałam Lii, ale najprawdopodobniej po prostu jej nie zauważyłam. W sumie ostatnio jestem jakaś roztrzepana, wspomnienia do mnie wracają, ale zanim odzyskam całkowicie pamięć minie jeszcze trochę czasu. Dlatego lubię rozmowy z Akuną i Sato- dzięki nim szybciej rozszyfrowuje moje wspomnienia, a czasem nawet przypominam sobie jakieś szczegóły. Drzewa były potwornie wysokie, a ich korony ograniczały dostęp słońca, dlatego w lesie panował półmrok. Liście delikatnie szeleściły od podmuchów wiatru. Wyglądały niczym małe zielone motylki. Szłam tak przez chwilę całkowice pochłonięta swymi myślami, aż do mego nosa doszedł zapach obcego wilka. Jestem strażnikiem nocy, to nie moja warta, ale jako członek watahy, wypadałoby sprawdzić któż to jest. Wiatr mi sprzyjał, donosił mi zapach nieznajomego, a jednocześnie zmiatał mój, dzięki czemu obcy nie mógł mnie wyczuć. Szłam powoli, spoglądając pod łapy, by żadna sucha gałązka mnie nie zdradziła. Półmrok za to świetnie mnie maskował. Po prostu byłam w świetnej sytuacji. Zbliżałam się do wilka, a on ciągle się nie zorientował w sytuacji. W końcu doszłam na wystarczającą odległość, delikatnie wyjrzałam zza drzewa. Był tam, szedł powoli, ale jednocześnie spokojnie. Ciekawe po co tu przylazł-pomyślałam. Nie wyglądał na jednego z Burzowych, ale nigdy nie wiadomo. Wilk miał białą sierść, ale z czerwono-czarnymi znaczeniami na grzbiecie. Po za tym miał charakterystyczny pysk, podobny bardziej do lisiego niż wilczego. Skupiłam się na swojej mocy, niemalże czułam tą energię w środku. Za chwilę może się przydać, ale na razie nie będę atakować, postawię na spokój. Wyszłam zza drzewa i powiedziałam:
-Kim jesteś i co robisz na naszych terenach?
On rzucił mi zdziwione spojrzenie i zapytał:
-Jestem Sora i nie wiedziałem, że to wasze tereny, z jakiej jesteś watahy?
Dobra, to raczej nie Burzowy, jeden z nich by mnie rozpoznał. A może to jakiś nowy? W końcu nasi „sąsiedzi” mogli przyjąć kogoś nowego.
-Z gwiazdorów, a ty z jakiej watahy jesteś i co tu robisz?- Zapytałam spoglądając na niego wymownie.

<Sora? Od razu mówię, takie opko jest według mnie krótkie, mam nadzieję, że długość cię nie wystraszy>

piątek, 27 lutego 2015

Od Seaborne

Ciągle jeszcze we krwi i ranach siedziałem w obozie z waderami, które dopytywały o walkę. Nagle zwietrzyłem wilka.
S: Jakiś basior...
K: Też to czuję...
Nagle zza zarośli wyszedł ogromny biały wilk. Zmierzyłem go spojrzeniem gotowy do ataku.
K: Sea, spokojnie.
S: Jak się zwiesz?
So: Sora.
K: Konana, a to Lia, Luna, Elsa i Akuna, a i jeszcze Seaborne.
So: mhm... Mogę z wami zostać.
Skinąłem głową i odszedłem.
So: A temu co?
L: Nic, tylko... poszedł sie napić...
Poszedłem nad morze. Lia dobrze wiedziała czemu tam idę. Usiadłem na skałach. Wiatr targał mi sierść. W tedy przerwał mi Sora.
So; A co ty tu robisz?
S: *przez zęby* Nie interesuj się co?
Sierść mi się zjerzyła. Wciąż ciążył na mnie Das. 
<Sora? A i od razu mówię: Sea jest suchy, spokojny i zimny xD>

Od Sory

Zbudziłem się się o świcie. Wyszedłem z jaskini, która była gdzieś na pustkowiu. Wyszedłem żeby ogrzać się w porannym słońcu.
- Kolejny dzień podróży.
Zacząłem czuć głód, więc ruszyłem się. Nie ma co siedzieć w miejscu. Od razu wytropiłem ofiarę.
Nie trudno było ja upolować. Po jedzeniu rozmyślałem gdzie dalej podążyć. Spostrzegłem w oddali wzniesienie. Kiedy byłem na samej górze w oddali zobaczyłem wielki las.
- Udam się tam. Może kogoś spotkam.
Ruszyłem w drogę. Dzień był ładny więc nie śpieszyło m i się za bardzo. Dotarłem na skraj lasu. Od razu poczułem że tu jest jakaś wataha. Wkroczyłem śmiało do lasu, byłem ciekaw kogo spotkam.

(Ktoś ?)

NOWY!!!

Chryste! Dołączył facet, ludzie co się stało!?
xD Łowca - Sora! DRUGI FACET! ŚWIĘTO NARODOWE! XDDD


Alserien by Tatchit

Od Seaborne

Zostawiłem ją i zacząłem biec.
K: A ty gdzie?!
S: Dasser tu jest!
Wbiegłem na polanę. Od razu poznałem to miejsce... To tu zginęła Something. Z tyłu poczułem uderzenie i leżałem na drugim końcu polany. Wadery przybiegły i usiadły cicho w krzakach. Zdałem się na instynkt. Skoczyliśmy na siebie. Walka nie widziała końca. Wszędzie była krew i sierść. W końcu wybiłem Dasa z rytmu ciosem w brzuch. Wstał. Skoczyliśmy na siebie. W locie zamknąłem oczy. Co będzie - to będzie.W momęcie zderzania otworzyłem je i walczyłem. Odwinąłem się w locie i wylądowałem z kłami zatopionymi w szyję Dassera.
D: Ja jeszcze tu... wrócę... *dead*


<Ktoś?>

Od Lii

Spuściłam wzrok. Chwilę siedzieliśmy w ciszy. 
Po moich policzkach spłynęła łza. Zaczęłam szlochać. Sea zauważył to. 
- Nie płacz. Nie wiedziałaś, teraz już wiesz. - szepnął 
Ja jednak nie mogłam się powstrzymać. Zaczęłam "beczeć". Skuliłam się w kulkę. 
nagle zza krzaków wypadł Das.... 
Tak ten sam Das. Seaborne wstał. 
- ooo widzę nowa wadera? Hoho - zaśmiał się 
- To...Nie ważne! Czego tu?! 
Wstałam i zaczęłam warczeć. 
- Hej! Hallo! ja tu warczę nie ty wilczyco! - wykrzyknął Das. 
- Odczep się od niej! - warknął Sea. 
- Odsuń się panienko. Załatwię coś z Sreją. 
- Seą - poprawiłam go. 
Warknął i popchnął Seaborne. 
Z jego łapy lała się krew strumieniami. 
Basior stracił przytomność. 
- Hoho! Teraz ty piękna! - warknął 
Odsunęłam się. Żadne moce na niego nie działały. 
Wbił we mnie pazury. Byłam cała we krwi. Nie mogłam złapać oddechu. 
- I załatwione! - mówiąc to wbił we mnie pazury i straciłam przytomność. 
Das odbiegł od nas. 
___ Tym czasem u innych________ 
- Ciekawe, gdzie oni są. - zapytała Konana. 
- Może pójdziemy ich szukać? - zaproponowała Luna. 
- Nie, zapada ciemność. Jak NIE wrócą rano to... się zobaczy. 
_____________________ 1 w nocy ________________________ 
Seaborne wstał. Krew zeschła. Ja nadal nie odzyskałam przytomności. 
- Lia? Lia?!! Wyjdziesz z tego! - trząsł mną i płakał. Ja niestety nadal nie odzyskałam przytomności. 
Zabrał mnie na plecy i pobiegł. W ciemności. Zabrał mnie prosto do Elsy. 

<Seaborne?>

Od Seaborne

S: To jest nie ważne.
L: No powiedz...
S: I tak to już było... nie musisz wiedzieć...
L: A Konanie powiedziałeś...
S: Ona nie zna pełnej wersji, trochę ją skróciłem.
L: Ja nikomu nie powiem.
S: Dobra...
-------------Wspomnienia Seaborne------------
Był piękny, słoneczny dzień. Wyszedłem wesoły na spacer. I nagle zobaczyłem ją...

Nazywała się Mistyc. Podeszłem do niej.
M: O witaj,
S: Cześć?
M: Jestem Mistyc
S: Seaborne.
MIneło wiele tygodni odkąd się poznaliśmy (w tajemnicy przed jej chłopakiem). Pewnego dnia pocałowaliśmy się. Z krzaków wyskoczył wpieniony Dasser.
D: Ty niewierna s**o!
M: Das... To nie tak!
D: Ty młody! Zabije cię!
Walczyliśmy. O mało mnie nie zabił. Między nas wskoczyła piękna wadera i odciągnęła mnie do swojej jaskini. Była złota jak słońce.

So: Jestem Something.
S: Seaborne.
Znów wiele tygodni i znów miłość. Jednak Das powrócił z chęcią zemsty. Do mojej jaskini wszedł Sato.
Sa: Siemka!
So: Ja pójdę na chwilę do jeziorka, pa!
Sa: Znam fajowe miejsce i muszę ci o nim powiedzieć. Jest na południe z tąd, taka fajowa łączka, zabierz może tam swoją Somet?
S: Dobra.
So: Jestem.
Zaproponowałem spacer w tamto miejsce. Poszliśmy we 2. Oddaliła się w przód i usłyszałek krzyk.
Pobiegłem tam. Das trzymał Somet pazurem pod szyją. Zaczęła się walka. Pokonałem go jednak za sobą usłyszałem pisk. Das zranił ostatkiem sił Somet.
S: SOMETHING!
So: Sea...Żegnaj... ukochany...
S: Nie zapomne cię nigdy...
Pocałowaliśmy się. Odeszła. Cały we łzach zaniosłem ją i zakopałem na dnie morza jak prosiła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
S: Teraz już wiesz...

<Lia?>

Od Lii

Od Lii C.D Seaborne 
Cieszyłam się, że się w końcu zrozumieli. 
- Hehe Sea? I miałam rację! 
- Tym razem tak - odpowiedział,ale ponuro. 
__________________________________________________ 
Od Lii C.D Akuny 
Czekałam na Seaborne w księżycowym jezioru. 
Miałam jeden cel rozmowy. Wiedziałam, że go coś gryzie. 
Po krótkim czasie zjawił się. 
- Jestem...Po co miałem przyjść- zapytał 
- Muszę z tobą porozmawiać. - Na poważnie - dodałam 
Basior usiadł. Zrobiłam to samo. 
- No więc, wiem, że cię coś gryzie.Bym mogła Ci pomóc powiedz co cię tak gryzie. 
Basior nie mógł uciec. Wiedział,że teraz musi powiedzieć wszystko. 
<Sea>

środa, 25 lutego 2015

Od Akuny C.D Seaborne + Luna

Wspominaliśmy dawne czasy, a przy tym żartowaliśmy sporo. Nagle Któremuś zaburczało w brzuch.
- Widzę że któreś z was jest głodne - patrzyłam na obojga
- Wybaczcie długo nie jadłem
- Widzę że jednak musimy iść coś mu złapać. Poczekasz trochę na nas ? - Zapytała go Luna
-Tak
Wyszłyśmy pędem. Szybko znalazłyśmy króliki i natychmiast upolowałyśmy dwa.
- Idź do niego ja poszukam reszty
Natychmiast popędziłam do niego. Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam Seaborne i upuściłam zdobycz. Kiedy wyszedł od Sato od razu obleciało mi się od niego. Natychmiast zmieniłam temat.
- Gdzie Lia ?
- A co ci do tego ? Jest tam gdzie powinna być. Nie zmieniaj tematu ! - warknął na mnie
- Wybacz. Skoro mówisz że pamiętacie swoje dzieciństwo to ok. Już nic nie mówię na ten temat
- I bardzo dobrze. Już wszystko wyjaśnione miedzy nami - pokazał na miejsce gdzie był Sato - więc nie wtrącajcie się już.
- Ok tylko bądź trochę milszy
- Jestem miły
- Widzę właśnie. To może już w ogóle nie będę się odzywać.
- Rób co chcesz. Wisi mi to. - zaczął się oddalać ode mnie
- G...gdzie idziesz ? - zawołałam do niego
- Nie twoja sprawa, ale jeżeli chcesz wiedzieć to Lia na mnie czeka - wypowiedział to i wszedł między drzewa.
Po chwili zniknął mi z oczu. Byłam zła, tylko nie wiedziałam czy na niego czy na samą siebie. Miałam ochotę gdzieś pobiec, ale obiecałam Lunie że tu przyjdę ze zdobyczą.
- Ale ja jestem głupia - skarciłam sama siebie - ale z niego idiota, myśli że jak jest jedynym samcem to mu wszystko wolno....
Uspokoiłam się i poszłam do Sato.

(ktoś ?)

Od Akuny C.D Luna

Patrzyłam jak Luna przemywa rany Sato. Wolałam się nie wtrącać, praktycznie w ogóle się na tym nie znałam. Nigdy nie opatrywałam sobie ran. Zazwyczaj czekałam aż się same zagoją, no chyba że były poważne to zawsze wtedy...
- Mam racje ? - Powiedziała Luna przerywając moje myśli
- Wybacz zamyśliłam się, znowu - uśmiechnęłam się do niej niewinnie
- Ech... to słuchaj uważnie bo nie będę powtarzać trzeci raz. Mówiłam że jego rana wygląda lepiej niż myślałam. I że zrobimy co w naszej mocy żeby tu został do puki nie wydobrzeje. Mam rację ?
- Eee... tak tak - Dobrze że tym razem jej posłuchałam inaczej obleciało by mi się, znowu... - Może ja przyniosę poduszkę na której śpię żeby mógł położyć głowę na niej ?
- Dobry pomysł - pochwaliła mnie Luna
- Dobra to ja zaraz wracam - Powiedziałam i popędziłam do pokoju w którym śpię.
Wchodząc do niego potknęłam się o, sama dokładnie nie wiem co to, ale przypominało mi to wielki kielich. Rozejrzałam się po pokoju.
- Widzę koc, świece, liście, kość.... kość ? Co tu robi kość ? O jest poduszka.
Złapałam poduszkę w zęby i ruszyłam do wyjścia. Mój pokój nie był duży, nie potrzebuje dużo miejsca. Szybko dotarłam do Luny i Sato.
- Szybko przyszłaś - powiedział Sato
- Musze w pokoju posprzątać - kiedy usłyszałam moje myśli zrobiło mi się głupio
- Co ? - Luna i Sato spytali mnie jednocześnie
- Głośno myślę. Mam ochotę coś zjeść
- I tak słyszałam to pierwsze. To jeszcze nie pora na jedzenie trzeba czekać. Po za tym królików o tej porze dnia tu nie znajdziesz a samej cie nie puszcze w dzień na polowanie, co innego gdyby to była noc... - pouczyła mnie Luna
- hehe zabawne jesteście - powiedział Sato z bólem
- Ty nic nie mów na razie - powiedziałam to zbyt szorstko, zaraz od razu zmieniłam ton - jak nie chcesz żeby bolało to nic nie mów
Zabrała mnie Luna przed budynek. Zastanawiałam się o co może chodzić.
- Co zrobimy z Seaborne ? - zapytała
- Wiesz jak już wcześniej powiedziałam Lia spotkała nas jak szliśmy po lesie. Podeszła i powiedziała że chce z nim porozmawiać. No to dobra jak chce z nim gadać to postanowiłam sobie pójść. Ona na niego może jakoś wpłynie. Tak w ogóle to gdzie jest Konana i Elsa ? Przydały by się teraz obie.
- Wiem ale co poradzę że ich nie ma. Niedługo powinny wrócić, za jakiś czas zacznie się ściemniać. Ciekawe o czym Lia z nim gada ? - powiedziawszy to zaczęła chichotać.
- dobra nie chichocz mi tu już i chodź do Sato bo leży sam. Jeszcze się obrazi - humor Luny jak widać udzielił mi się bo i ja zaczęłam chichotać...

(Ktosiek ? )

Od Luny do Akuny/Seaborne

Doszłam już do jeziora, nabrałam wody w naczynie i ruszyłam w drogę powrotną.
Przeszłam zaledwie kawałek i natknęłam się na Akunę. Spojrzała się na mnie z lekkim
zdziwieniem, ale się jej nie dziwie, musiałam dziwnie wyglądać z tym masakrycznie
starym naczyniem w pysku. Akuna odezwała się pierwsza:
- Hej, gdzie Santo? I co tak zniknęłaś?
-Santo jest w obozie, a to ja raczej powinnam zapytać gdzie wyście przepadły?!
Spojrzała się na mnie z lekkim zdziwieniem i odparła:
-Ja poszłam do Seaborne, ale Lia chciała z nim porozmawiać sam-na sam, więc pomyślałam, że przyjdę do was. Ale ty wraz z Sato gdzieś zaginęłaś, więc poszłam was szukać, najpierw natknęłam się na twój trop, więc poszłam za nim i tak się tu znalazłam.
-Nie wiem jak ty, ale ja Ledę do obozu, trzeba przemyć Sato te rany. –powiedziałam i ruszyłam w stronę obozu.
-No, ja nie mam nic ciekawszego do roboty, pójdę z tobą. –powiedziawszy to ruszyła raźnie za mną.
Szłyśmy w milczeniu. Ale to chyba głównie dlatego, że ja ciągle trzymałam owo naczynie w pysku i nie mogłam zbytnio mówić. Po dłuższej chwili dotarłyśmy do obozu. Tutaj ja objęłam prowadzenie, zaprowadziłam Akunę do chaty w której zalokowałam Sato. Leżał tam gdzie go zostawiłam, kiedy weszłyśmy podniósł jedynie głowę. Ale zobaczywszy, że to ja, ponownie ją opuścił. Ciężko oddychał.
-Okej, ogarniemy ci te rany, jak tylko znajdziemy Elsę ona się nimi zajmie. Jest szamanem, ale na pewno zna się lepiej na ranach niż ja.- powiedziałam i wzięłam się do przemywania ran Sato. Rany, na szczęście nie by głębokie. Następnie założyłam prowizoryczne opatrunki. Kiedy skończyłam , Sato się mnie zapytał:
-Kiedy będę mógł wrócić do swojej watahy? Jak szybko się zagoją?
Zastanowiłam się przez chwilę, chociaż rany nie były poważne, był jednak trochę poobijany, w końcu wydałam werdykt:
-Nic ci nie będzie, ale musisz jeszcze chwilę poleżeć, najwcześniej za kilka dni.
Sato obrzucił mnie przerażonym spojrzeniem i zapytał zszokowany:
-Tak długo? Nie da rady wcześniej?
-Rany muszą ci się zagoić i musisz trochę wypocząć, kilka dni to nie jest tak długo.- pocieszyłam go.
-A co ci tak spieszno? Chyba nie jesteśmy aż tak źli?- zapytała pobłażliwie Akuna.
-Nie chodzi o to, że chyba nie jestem tu mile widziany- odparł niepewnie.
-Spokojnie, Konana powinna się zgodzić, a co do reszty to się nie martw, my wszystko załatwimy-powiedziałam, wiedziałam, że chodzi mu o Seaborne, ale nie chciałam o nim wspominać, przynajmniej teraz.

<Ja cie, jak się rozpisałam XD, a co do C. D. to zostawiam to Akunie, a i Seaborne, Lia prosiła żebyś ty poprowadził ich „rozmowę na osobności”.>

wtorek, 24 lutego 2015

Od Seaborne

Akuna wróciła dosyć późno a ja gadałem z Sato. Po jakimś czasie zaczęła go boleć rana na brzuchu.
S: To... to nie powinno tak być...
Sa: Jakoś sobię poradzę... *ziew*
S: To ja może już pójdę.
Sa: Pa.
Wyszedłem. Była tam Akuna
A: On na prawdę nigdy nie mówił że ma brata.
S: Tak jak ja.
A: Ale to dziwne... Ja bym mu nie uwierzyła...
S: Słuchaj... Ja i Sato dobrze pamiętamy swoje dzieciństwo, więc mi tu kitu nie wciskaj.
<Akuna? Weź Sea jest bardziej suchy niż w twoich opach>

Od Akuny

Patrzyłam jak Sea powala Sato i ucieka. Z początku zamurowało mnie. Nie wiedziałam co robić.
- Akuna ! - krzyknęła Lia. Spojrzałam na nią więc kontynuowała - Idź za nim. Ja i Luna zajmiemy się Sato
- Jasne
Ruszyłam w ślad za nim. Nie trudno było go wyczuć. Mrok ( w tym wypadku gniew i smutek) czułam dobrze i wiedziałam że pochodzi on od Sey. Dotarłam do jaskini w której siedział.
- Sea wszystko gra ?
- Nie !!! Odejdź !!! - warknął na mnie groźnie
- Posłuchaj mnie... - nie zdążyłam powiedzieć słowa kiedy rzucił się na mnie.
- Nie ! To ty posłuchaj. Mam dość że za każdym razem któraś z was w coś się pakuje i zazwyczaj ja na tym cierpię.
Leżałam przygnieciona jego ciężarem. Chciałam go przeprosić ale za miast tego wypowiedziałam myśli które nie powinny opuścić mojej głowy.
- Jesteś prawdziwym IDIOTĄ !!! Weź się w garść, użalasz się nad sobą, uciekasz od problemów. Nie tylko ty miałeś ciężkie życie. Może i utraciłeś swoją ukochaną ale to ty jej nie zabiłeś, a ja zabiłam praktycznie całą rodzinę.... - zaczęłam mówić przez łzy.
Zapadła cisza. Sea unikał mojego wzroku.
- Przepraszam... nie powinienem....
- Cicho. Udajmy że tego nie było. A teraz chodźmy.
- Gdzie ?
- No jak to gdzie ? Znam Sato, ale nigdy nie mówił o tym że ma brata. Nie wnikam w to czy mu wierzysz czy też nie, ale zrobiłeś mu krzywdę i jest ranny. Lia i Luna są przy nim.
Nie odpowiedział już tylko szedł za mną. Co jakiś czas zerkałam na niego, szedł cały czas zamyślony. Miałam przed oczami tą scenę. Dobrze że go nie zabił. W pewnym momencie zakręciło mi sie w głowie i upadłam. Przed oczami miałam znajoma postać wilka który wypowiedział słowa "A więc tutaj jesteś". Otworzyłam oczy. Sea wyglądał na zmartwionego. Pomógł mi wstać.
- Nic ci nie jest ? Może chcesz odpocząć ?
- Nie przesadzaj. Nic mi nie jest. Chodź - uśmiechnęłam się do niego. Kroczył koło mnie. Nie mogłam teraz o tym wilku myśleć, miałam na głowie rannego Sato i problem z Seą. I do tego nie wiedziałam jak Lia i Luna sobie poradziły...

(Ktoś?)

poniedziałek, 23 lutego 2015

Od Seaborne

Przechodziłem obok jaskini, a tam byl Srato. Wziąłem koty i bez słowa odeszłem.
Sa: Seaborne... stój... to...to nir tak...
S: A niby jak?!
Sa: Po tym jak matka cię... no wiesz... to po jakimś czasie mnie też wygnała. Trafiłem do jakiejś watahy, a tam Das mnie zmusił... bił mnie i wiesz, jaki on jest... I w tedy cię namówiłem...
W tamtej chwili zrozumiałem. To on - na pewno on.
S: Sorka
Sa: Heh...
S: Wyjdziesz z tego kurduplu.
W tedy weszła Li
<Lia?>
Dziewczyny gdzieś polazły, zostałam sama z Sato. Szczerze nie wiem dlaczego Seaborne zaatakował 
Sato, ale w tej chwili to było nieistotne. Sato teraz leżał, ciężko oddychał i patrzył na mnie w milczeniu. 
Nie mam pojęcia, dlaczego nie odeszłam jak reszta, po prostu jakaś niewidzialna siła sprawiła, że nie mogłam się stąd ruszyć. Po dłuższej chwili milczenia, odezwałam się: 
- Bardzo boli ? Dasz radę iść ? 
Sato przyjrzał mi się badawczo, ale wstał. Ledwo trzymał się na nogach. Podeszłam do niego i pomogłam mu iść. Widocznie nie miał ochoty na rozmowę, chociaż wcale mu się nie dziwię. 
Po kolejnych paru minutach nierównego marszu, w końcu się odezwał: 
- Gdzie idziemy? 
Miał słaby głos, mówił z wyraźnym trudem. 
- Jak to gdzie ? Do naszego obozu.. znaczy mojej watahy, trzeba ci przemyć te rany. 
Ponownie spojrzał na mnie ze zdziwieniem, po paru metrach odparł 
- Dlaczego nie polecisz do Seabornego, jak reszta ? 
Szczerze powiedziawszy nie znałam odpowiedzi na to pytanie, więc tylko go sprostowałam: 
- Dziewczyny pobiegły gdzie indziej, Seaborne ruszył w przeciwną stronę. 
I tak szliśmy, a raczej się wlekliśmy z powodu marnego stanu mego towarzysza. 
W końcu dotarliśmy do obozu. Nikogo nie było, jak na złość. Z Sato czułam się jakoś niezręcznie, sama nie wiem dla czego. Doholowałam go do jednego z budynków położonego na skraju naszego obozu. Ledwo stanęłam, a Sato po prostu padł na podłogę. W sumie mu się nie dziwnie, rana i nasz "spacerek" musiały go nieźle wymęczyć. 
- Lecę po wodę do przemycia ran. Jestem szpiegiem i nocnym strażnikiem, nie medykiem. Ale coś tam wiem, mam na dzieję, że na twoje rany to wystarczy. 
On tylko skinął głową. Chwyciłam jakąś miskę, która pamiętała pewnie jeszcze czasy kiedy to było miasto elfów i ruszyłam ku księżycowemu jeziorku, To był najbliższy znany mi wodopój. 

<Oki, nie chcę przesadzić z długością, może ktoś to napisać z punktu widzenia Sato, ewentualnie mogę dokończyć ,jakby co ;)>

Info

Zauważyłam że opowiadanie od Seaborne i to że Sato właśnie leży ranny na ziemi zostało kąpletnie olane, i się pytam DLA CZEGO?

Od Lii do Elsy

Wyszłam zza ukrycia. 
- Spokojnie to tylko ja 
- Co tu robisz? Co? No słucham! - warknęła 
- Wyszłaś sama, nawet się nie przywitałaś. Martwiłam się. 
- Ma...Martwiłaś się? - zapytała już łagodnie 
- Tak w końcu jesteś w watahie tej co ja! Czyli taka jakby rodzina. 
Spojrzała na mnie ze łzami w oczach. 
- Przypominasz mi o mojej rodzinie..- rozpłakała się 
Usiadłam obok niej. 
- Spokojnie, będzie dobrze masz mnie. Masz nas. 
- Widziałam moją mamę rozmawiałam z nią. 
- Ja jak doszłam to widziałam jak rozmawiasz z wodą... 
Wadera spojrzała na mnie 
- Wracajmy - odparła 
- Dobrze tylko pamiętaj. Jestem tu. 
Poszłyśmy dalej. 
- Co powiemy Konarze? -zastanowiłam się 
- Ja to załatwię. 
Doszłyśmy. Od razu wyleciała Konana i reszta. 
- A wy gdzie łazicie! - warknęła 
- Poszłyśmy się napić...spaliście. 
- A okej...- powiedziała wadera,ale tak nie pewnie. 
Odwróciłam się... za nami stał burzowy! 
- AAAAAA!!!!!!! - krzyknęłam 
Reszta dopiero teraz zobaczyła jego obecność. 
Sea już do niego biegł. dziewczyny warczały. Akuna najgłośniej. 
- Poczekajcie...- poprosił Burzowy 
Sea przygniótł go do ziemi. Okrążyliśmy go. 
- Jestem z Burzowych. Prawda. Ale przyniosłem jedzenie. 
Od razu śliniłam się i zjadłam króliczka. 
- Lia! nie! To z trucizną! - krzyknęła Elsa 
Niestety ja już upadłam i zemdlałam. 
Obcy zaczął się śmiać Sea wygnał go razem z Luną. 
Dalej nic nie pamiętam. Do momentu kiedy się obudziłam. 
<Ktoś> 

Od Elsy

Wstałam rano w dość dobrym humorze. Jednak nie miałam ochoty na rozmowę z kim kolwiek. Szłam tak, aby mnie nikt nie zaczepił. Udało się na szczęście. Udałam się do lasu na małe polowanie. 
- Zając wystarczy - stwierdziłam. 
Popatrzyłam uważnie. Nic. Poszłam dalej. Dopiero tam zauważyłam zająca. Młody był, ale zawsze coś. Podeszłam po cichu i w ostatniej chwili kiedy go złapałam. Jednak w oddali zobaczyłam inne. Pewnie rodzina. I wtedy pomyślałam o swojej, która nie żyje. Zrobiło mi się smutno. Zostawiłam zająca i udałam się nad Księżycowe Jezioro. Szłam ze spuszczoną głową w teraz bardzo smutnym nastroju. A miało być ta dobrze. Dzień zapowiadał się na doskonały i przyjemny, a tu co - wystarczy królik, a nastrój pada, bo przypomina się rodzina. Najważniejsza. Nie zauważyłam nawet kiedy dotarłam na miejsce. Usiadłam. Na niebie pojawił się księżyc. Noc zapadła szybko. Popatrzyłam na swoje odbicie w wodzie i stwierdziłam, że jestem bardzo podobna do matki. Dwie łzy popłynęły po moim pyszczku. Nagle wyczułam czyjąś obecność. Odwróciłam się. Nikogo. 
- Czyżby mi się zdawało? - Zapytałam. 
Potem odwróciłam się znowu w stronę jeziora. 
- Witaj córeczko - usłyszałam. 
Podniosłam wzrok. 
- Mama? - Zapytałam wadere przypominającą moją matkę. 
Ta potwierdziła. 
- Tak za Tobą tęskniłam - powiedziałam. 
- Ja za tobą też - odpowiedziała. 
- Mamo... 
- Tak? - Zapytała. 
- Chce do Ciebie. Nie chce być tu - powiedziałam. 
- Czemu? Zdawało mi się, że jesteś tu szczęśliwa - mówiła zdziwiona. 
- Nie pasuje tu. Nie mam przyjaciół - wyjaśniłam. 
- A może jednak masz, a o tym nie wiesz - mówiła i rozpłynęła się. 
Chwilę popatrzyłam w miejsce, gdzie była, a potem odwróciłam się. I nagle zorientowałam się, że ktoś tu jest. 
( Ktoś? )

Od Akuny

Zaczęło się ściemniać więc postanowiłam się przejść. Dotarłam do Krainy Polarnych Świateł.
- Dlatego bardziej lubię noc... - powiedziałam patrząc na piękną zorze.
Pochodziłam trochę, gdy nagle wyczułam że nie jestem sama. Wtopiłam się w ciemność. Ogarnęła mnie myśl " co jeśli już zdołał mnie zobaczyć, boje się.... ". Szłam powoli i cicho , chociaż wiedziałam że nie zdoła mnie zobaczyć. Nagle poruszyło się coś w krzakach. Już byłam gotowa do ataku, kiedy z za krzewu wyskoczył szczeniak.
- Kurde nie strasz mnie tak !!! - wydarłam się na niego, odegnałam ciemność żeby mógł mnie zobaczyć, zauważyłam że malec jest bardziej wystraszony ode mnie - dobra, przepraszam, nie chciałam cie wystraszyć. Tak w ogóle to co tu robisz sam ? Gdzie masz mamę ? A reszta watahy gdzie ?
Patrzyłam na niego wyczekując jakiejś reakcji, odpowiedzi. Stał tylko i się parzył. Zastanawiałam się czy on nie umie mówić, jest w szoku czy może zbyt się mnie boi.
- No nic, posiedzimy razem. Jestem strażnikiem nocnym więc pilnuje...
Zaczęła się czuć jak idiotka gadając sama do siebie, ale tylko to dodawało mi otuchy. Wyczułam obecność innych wilków na naszym terytorium. Już miałam ruszyć, kiedy uświadomiłam sobie...
- Nie mogę cię zostawić samego. No trudno zostanę, nie wezmę cię ze sobą, aż taka lekko myślna nie jestem, mam tylko nadzieje że sobie poradzą...
Szczenię ziewnęło, podeszło do mnie i zwinęło się w kłębek przy moim boku. Zasnęło...
- Dobra śpij, będę czuwać - powiedziałam i położyłam się.
Niedługo potem zasnęłam. Zbudziłam się kiedy słońce już wzeszło. Zdałam sobie szybko sprawę że młodego nie ma. Zaczęłam się martwić. Wtedy zobaczyłam jak mała kuleczka idzie i merda ogonkiem. Siadł koło mnie, dopiero wtedy mogłam mu się lepiej przyjrzeć


http://fc04.deviantart.net/fs70/i/2010/331/7/f/pc_ayoko_by_flamehusky-d33qs6y.png

- Pewnie głodny jesteś. Chodź zabiorę cie do domu.
Szłam szybciej niż on, w pewnym momencie został daleko w tyle.
-Ech... za co ? Dobra zwolnię. Jak dotrzemy na miejsce Konana na pewno coś wymyśli...

(Konana?)

Od Seaborne

ZA-BI-JE. Byłem wpieniony. Ten koleś myśli że ma ze mną jakieś szanse?! "Otrzep sie Sea!" mignęła mi myśl. Za... zaraz... On jeszcze coś zrobi waderą! Pobiegłem najszybcie jak się dało. Wpadłem między Dziewczny i niego z warkiem. Przygwoździłem go do ziemi.
S: Ty... zdrajco... ty zapchlony ZDRAJCO!
Sa: *śmiech*
S: Nie... nie...
Wbiłem mu pazury w klatę i walcząc sam ze sobą uciekłem do swojej jaskini.
<Ktoś?>

Od Lii

Czułam się podle. Ale czy oni wiedzą, że ja mu nie pozwoliłam? Nie nie wiedzą! 
- Wy nie wiecie! On sam przyszedł! Gdy pewnego razu poszłam napić się wody on był już tutaj! 
Mówiłam mu żeby poszedł bo jak się dowiecie bo będzie źle. Ale on zaczął mi opowiadać,że szuka swojego brata. I jest strasznie samotny! Wiec co? Nic o nim nie wiecie A co mói kodeks są takie 2 złote zasady 5.1 Przepędzaj każdego obcego który wejdzie na nasze ziemie i nigdy nie pozwól im tutaj polować. Oni mają swoje ziemie a my swoje i oni doskonale o tym wiedzą. 
5.2 Możesz zawierać przyjaźnie z wilkami z poza watahy, ale pozostań wierny wobec swojej watahy, bo być może kiedyś przyjdzie ci walczyć z przyjacielem.! - rozpłakałam się i uciekłam. 
Pragnęłam tylko znaleźć Sato i go przeprosić. Nagle za mną wybiegła Luna i Akuna. 
- Poczekaj! Jaki Sato? Z jakiej on był watahy? 
- Z pokojowo nastawionej watahy cienia. 
- O nie.. Sato to nasz kolega. Poznaliśmy się w tej watahie. 
- A teraz dzięki Sei nie wiem gdzie go znaleźć. To tak jakby Sea wygnał własnego brata! - krzyczałam ze łzami w oczach. 
- Możemy poszukać z tobą? zapytały 
- No..No dobra. 
Poszłyśmy. Szłyśmy tak długo, bardzo długo. 
Nagle coś poruszyła się w krzakach... 
- Ciii - poleciałam 
Wyjawił się z krzaków biało czerwony wilk. 
- Akuna..Luna? Lia?- rozpłakał się ze szczęścia. 
- Tak to my. Przepraszam za See- powiedziałam 
- nie twoja wina. Chce go odzyskać. 
______________ 
Ten sam czas - Sea, Konana i Elsa 
- Wiecie w sumie miała rację. Chciała go przepędzić, ale sama nie dawała rady. A może zawierać z nim przyjaźnie... Tak czy siak Omegą nie może zostań. - powiedziała Konana 
- Ale ona przecież nic nam o nim nie powiedziała! - syknął Sea 
- Wiesz Sea w kodeksie nic nie ma o tym,że trzeba mówić o tym innym...- wtrąciła Elsa 
- Do tego Akuna i Luna za nią polazły... Świetnie! Sam trzymam własną stronę! - krzyknął Sea 
- Ja idę ich szukać kto idzie ze mną? - zapytała Konana 
- Ja - Elsa zgodziła się 
- SUPER po prostu SUPER! - syknął basior. 
(Sea?) 

Od Seaborne

Przygniotłem go.
S: Nie wiem czy jesteś moim bratem czy nie! Ale wiedz że 4 lata się sam chowałem! I niemasz prawa tu być Sato! Wynoś się z naszych terenów włóczęgo!
Sato uciekł.
S: Lia - wracamy.
L: A...a...
S: Lia!
Poszła za mną. Podeszłem do Konany. 
S: Zezwoliła obcemu wilkowi na przebywanie na naszych terenach, i się z nim kumpluje.
K: Hmm... to niedopuszczalne!
Przechodząc obok niej powiedziałem.
S: Masz przechlapane młoda damo...
I odszedłem.
<Lia?>

Od Lii

Pewnego razu pomyślałam sobie,że byłoby fajnie mieć tajemnice. 
Od dawna kumplowałam się z czerwono- białym wilkiem. Miał na imię Sato. 
Pewnej nocy, gdy wszyscy już spali chciałam wymknąć się do niego. Niestety tym razem przyłapał mnie Sea. 
- A ty gdzie? - fuknął. 
- Ja? Ja...yyy idę się napić. 
Nic nie odpowiedział tylko spuścił wzrok w duł i odszedł. Pobiegłam do Sato. Czekał już na mnie. 
- Hej,Lia co dzisiaj tak późno? 
- Hej, no wiesz taki jeden Sea mnie przyłapał. 
- Sea? kto to Sea?- Wykrzyknął wręcz 
- Z mojej watahy, a co? 
- Sea to mój brat. Matka mnie porzuciła. Dlatego imię Sea tak na mnie wpływa. 
Nagle zza krzaków wybiegł Sea powarkując. 
- Lia odsuń się! Co on ci zrobił? - krzyczał i chciał napaść na Sato. 
- Sea uspokój się! To mój kolega,a twój brat! 
Basior spuścił wzrok w dół. 
- Jak to mój brat? Ja..że co?! 
- Spokojnie. Matka nic o tobie mi nie mówiła, a tobie o mnie. Mnie porzuciła. 

-Sea-?

niedziela, 22 lutego 2015

Od Luny i Lii (Pisane razem :3)


W nocy, kiedy jeszcze wszyscy spali, obudziła mnie Luna.
-Lia, boję się słyszałam jakieś krzyki
Po sekundzie krzyk ponowił się.
- Burzowi... reszta śpi ?- zapytałam.
- Nie mówili, że idą po jedzenie.
- O masz ! Trzeba sprawdzić te krzyki.
Po chwili Luna powiedziała:
-Plan. Idziemy, w razie gdyby nas poczuli, zamrożę ich nosy, to ich na chwilę zajmnie. A gdyby to nie wystarczyło, ty zaśpiewasz, wtedy zasną i będziemy miały spokój, to idziemy ?
Ruszyłyśmy w stronę drzwi.Szłyśmy powoli, krok za krokiem, nasłuchywałyśmy. Rozległ się kolejny krzyk, dochodził od strony Mrocznego Lasu. Spojrzałyśmy sobie w oczy. Szepnęłam:
-Idziemy ?
- A mamy jakiś wybór?- odparła. Obie byłyśmy wystraszone, ale mimo to ruszyłyśmy dalej.
Przeszłyśmy może 12 kroków.Aż nagle zza skały wyszedł szary wilk, ledwie widoczny z daleka.
- Atakujemy- krzyknęła Luna.
- Poczekajcie- powiedział szorstkim głosem.
-Niby na co- zapytała Lia
-Na wyjaśnienie- odparł nieznajomy.
- Kim jesteś ?- zapytałą Luna powarkując.
- Jestem nastawiony pokojowo- odparł na wszelki wypadek, widząc nasze spojrzenia.
- A kto krzyczał ?-Zapytała Lia
- W sumie dobre pytanie- dodała Luna
Nieznajomy spoglądał na nas niepewnie, jakby nie wiedział czy może nam zaufać.
- Z której watachy jesteście ?- powiedział powoli.
- Oczywiście z Gwiazdorów -powiedziałyśmy niemal równocześnie.
- Na pewno ?! -dopytał się szary wilk, jakby to w tej chwili była rzecz najważniejsza.
- Chyba wiemy w jakiej watasze jesteśmy- odparła Luna- to mów kim jesteś i co tutaj robisz albo pożałujesz.
- Okej, spokojnie-odparł, oglądając się nerwowo- Możemy pójść gdzie indziej ?
- A jaka rónica gdzie rozmawiamy ?- nie odpuszczała Lia
- Jeśli zostanę tu chociaż chwilę dłużej, mogę tego...- przerwało mu przeciągliwe, złowrogie wycie.
Nie musiał nic mówić, sytuacja była oczywista.
- To nasze terytorium, nie mają prawa tu wchodzić -powiedziała Luna- Ukryjcie się w krzakach- Ja się nimi zajmę. W razie gdyby sprawy potoczyły się marnirnie, Lia wiesz co robić.
Lia skinęła głową i razem z nieznajomym znikli w gęstych zaroślach. Luna zaczęła znikać, po chwili pochłonął ją mrok, stała się cieniem. Szaremu wilkowi opadła szczęka, a oczy miał wielkie jak spodki. Wycie się zbliżało....


C.D.N
Błędy, błęęęędyyy, błęęęędyyy, błęęędyyy xD
Ale nie chce mi się poprawiać xD
~Powiezdziała Konana

sobota, 21 lutego 2015

Od Seaborne

Dziewczyny coś tam przynudzały o swojej histori. Padałem z nudów. Wyszedłem niezauważony do swojej 'sypialni' i zasnąłem. Rano obudziła mnie lekko zndenerwowana Konana.
<Kona?>

Od Luny do Akuny

- A więc tak, spotkałam Akunę krótko po utracie pamięci.-Zaczęłam opowiadać- Obydwie nie miałyśmy wtedy watachy, z tą różnicą, że Akuna opuściła watachę, ja po prostu nie pamiętam. To dość dobijające, nie wiedzieć kim się jest. Na początku wystraszyłam się Akuny, ale w końcu zaczęłyśmy rozmawiać i jakoś się zgadałyśmy. 
- Tylko zapomniałaś wspomnieć, że na początku chciałaś mnie zaatakować !- Upomniała mnie Akuna. 
- Nie dziw mi się, krótko przed naszym spotkaniem jeden czarny wilk próbował mnie zabić !- Przypomniałam jej. 
- A zgadałyśmy się w sumie głównie dlatego, że miałyśmy podobne żywioły- Dodała Akuna 
- Nie da się ukryć, obydwie mamy mrok, ja mam szybkość, ty elektryczność- Uzupełniłam 
- I też dlatego obydwie jesteśmy Strażnikami Nocy- dopowiedziała Akuna. 

<Więcej nie wymyślę ;) , dodasz jeszcze coś ? [ Akuna] >

Od Luny

Obudził mnie okropny, pulsujący ból w głowie. Otworzyłam oczy, lesie. 
Panował tu dziwny półmrok, korony drzew skutecznie blokowały dostęp światła. A same drzewa były ogromne. Gdzieś tam wysoko śpiewały ptaki. Nie znałam tego miejsca. Ból nie ustępował. Powoli wstałam. Nagle usłysałam złowrogie warczenie. Szybko się rozejrzałam, z za osłony drzew wyszedł czarny wilk. Był przerażający, jego oczy były przepełnione furią, a na pysku miał zaschniętą krew. 
Odruchowo się cofnęłam. Zareagował złowrogim uśmiechem i powiedział: 
- Czyli żyjesz... zobaczymy jak długo. 
I zaatakował mnie, ja rzuciłam się do ucieczki. Biegłam najszybciej jak tylko umiałam, ale on mnie doganiał. W końcu wbiegłam do jaskini, z nadzieją, że pobiegnie dalej. Ale nie dał się tak łatwo oszukać, także wbiegł do tej jaskini. Biegłam dalej. W końcu dobiegłam do rzeki. Byłam w pułapce, nurt był zbyt wartki by ryzykować próbą przepłynięcia. On już tu szedł, nie biegł, wiedział, że nie mam gdzie uciec. 
Przyjrzałam się wodzie. Na rzece pojawił się lód ! Cienka warstwa, ale nie miałam nic do stracenia. I, ku ździwieniu mojego prześladowcy, zaczęłam biec przez zamarzniętą rzekę. Czarny wilk dostał prawdziwej furii i ruszył pełnym biegiem po krze. Ale on był zdecydowanie ode mnie cięższy, momentalnie lód się załamał i nurt, jescze przed chwilą uśpionej rzeki, porwał mego prześladowce. 
Na szczęście ja już byłam na brzegu. Ból głowy ju nieco odpuścił i mogłąm swobodnie myśleć. Nie mogłam sobie przypomnieć nic konkretnego, w mojej głowie ziała pustka. Nie wiedziałam, skąd się tu znalazłam, ani dlacego on chciał mnie zabić. Skupiłam się na moim prześladowcy, nagle w mojej głowie pojawił się przebłysk. Widziałam wszystko bardzo autentycznie, niemal miałam wrażenie, że tam jestem. Uciekałam, ale ktoś jeszcze za mną był. Wilk, o szaro-białej sierści. W końcu, ktoś nas dogonił. Dreszcz przeszedł mi po karku, to był ON, mój dzisiejszy prześladowca. Najpierw zaatakował mnie, był bardzo szybki. Wtedy mój towarzysz się na niego rzucił. Ale czarny wilk był silniejszy. Rzucił nim, upadł pod drzewem, ledwo żywy. Chciał go dobić, ale tu wkroczyłam ja, zaatakowałam go od tyłu. Nie miałam żadnych szans, chociaż konsałam wściekle. Poradził sobie ze mną jescze szybciej niż z moim towarzyszem. Brzyskawicznie zrzucił mnie, uderzyłam głową o skałę. Natychmiast straciłam świadomość. Skończyło się, znowu byłam w jaskini, stałam obok podwodnej rzeki. W oczach miałam łzy, nie wiedziałam kim był ten szaro-biały wilk, ale czułam, że kimś ważnym, kimś za którym bym wskoczyła w ogień. Ruszyłam powoli, ociągając się, nic się dla mnie nie liczyło- Mój towarzysz nie żył, chociaż nie pamiętałam nawet jak mu na imię, byłam zrozpaczona po jego stracie. Moje życie, które przed chwilą ocaliłam, było bez sensu, bez pamięci, w dodatku z wściekłym prześladowcą na karku. Świetnie wiedziałam, że przeżył, to było by zbyt piękne żeby mogło być prawdziwe. W końcu ''nieszczęścia chodzą parami'', a w moim przybadku chodzą gromadą. Wyszłam z jaskini, szłam dalej, kompletnie dobita, bez żadnego celu. 

<Kogo spotkam ?>

Od Akuny

Kiedy wszystko było już dobrze zaczęłam opowiadać:
- Ja i Luna nie jesteśmy ze sobą spokrewnione, zanim trafiłam do Nocnych byłam w wielu innych watahach. W żadnej długo nie zawitałam, ponieważ nikt mi nie ufał...
- Tutaj tak nie będzie, możesz czuć się jak w domu - powiedziała z uśmiechem Konana
- Byłam postrachem wielu watach. Tylko dlatego zawsze udawało mi się znaleźć dom...
- Aż w końcu trafiła do Nocnych i tak została aż do rozpadu grupy.... - wtrąciła Luna - wybacz, mów dalej
- Zdecydowałyśmy że pójdziemy razem szukać nowego domu...

(Luna ?)

Od Lii

Od Lii C.D. Sea
Byłam całą we krwi.
- Lia! - wykrzyczała wadera Elsa poczym zemdlała
Luna i Akuna pomogły ją ocknąć.
- Co się,się stało?- Konana patrzyła w osłupieniu
- To Burzowi. Sea mnie ocalił. Dziękuje ci.
- Drobiazg. Tylko mam prośbę następnym razem uważaj.
Dziewczyny zabrały mnie. Nie mieliśmy medyka była tylko Elsa szaman.
- Poproszę o lekarstwo dla ciebie.
- Nie nie trzeba kupię napój.

+ktośiek+

Od Seaborne

Lia nie wracała.
S: Ide tam.
Poszedłem do burzowych. Dwóch trzymało Lię a 1 miał zamiar ją zabić. Skoczyłem tam z warczeniem.
R(egi): To ten kundel!
Najpierw pozbyłem się trzymających Lie.
S: Uciekaj Lia!
Wadera pobiegła w krzaki. Walczyłem, ale sporo ich było. W końcu Regi leżał na ziemi, a ja go przygniotłem.
S: Jeśli jeszcze raz zbliżysz łapę do Li, osobiście ci ją odgryzę!
Puściłem go i pobiegłem do watahy razem z Li (która była w krzakach) Za chwilę byliśmy na miejscu.
<Ktoś?>

Od Lii

Chwilę patrzyłyśmy na to w osłupieniu. W końcu odezwałam się:
- Sea nic Ci nie zrobili?
- Co ty? Takie leszczaki? W życiu! - odparł ze śmiechem.
Dziewczyny jeszcze patrzyły czy na pewno nic mu nie jest.
____________________________________

Dostałam polecenie aby szpiegować skąd Burzowi biorą jedzenie. Poszła ze mną Siti. W tym czasie Konana i Sea byli w przygotowaniu do walki, a Elsa rozmawiała z duchami.
Dotarłam w końcu do watahy Burzowych. Było tam pełno jedzenia od Jeleni po sarny.
Po chwili usłyszałam rozmowę:
- Ej wy mamy tyle jedzenia, a gwiezdne wilczyska totalne zero! - wykrzyknął kapitan
- Nigdy się nie domyślą, że to jedzenie z Lasu Mroku!
- To się wie!
- Ok spójrzmy na nasz grafik polowań. Hmn...
Przerwał ponieważ mnie wyczuł. Nie "śmierdziałam" tak jak oni. Więc wywąchiwał mnie.
Schowana,skulona siedziałam pod drzewem zasłaniały mnie krzaki. Uciszałam Siti, która miauczała.
Było za późno na ucieczkę, ale za wcześnie na ujawnienie się.

* W tym samym czasie w naszej kwaterze głównej*

Elsa skończyła rozmawiać z duchami.
- I co? - zapytała Konana
Dopiero teraz Elsa zauważyłam 2 nowe wilki.
- Wszystko ok,a kto to?
- To Akuna i Luna. Przed chwilą przyszły. Były wcześniej w Nocnych, ale wataha się rozpadła. Teraz są tutaj. Opowiedziałam ich co teraz robimy. A Lia jeszcze nie wróciła. Martwię się.
- Jak nie wróci za godzinę pójdę ją szukać. - odezwał się Sea.

(ktoś)

Od Konany C.D Seaborne + do Akuny

- Dobra robota Seaborne.
- Dzięki.
- Idź odpocząć.
Bez słowa oddaliłam się. Ale w Cienistej Przełęczy wyczułam obecność jakiegoś wilka...czarna wadera stała na skale i obserwowała ciemny las.
- Ej ty! Kim jesteś?
- Zwą mnie Akuna.
- Jesteś z Burzowych?
- Hę?
- Czyli nie masz watahy?
- Szukam.
- Zapraszam do nas!

<Akuna? Sea?>

Nowa!

Akuna! Japan <3
Motto i głos fajowe :3
Kolejna strażniczka nocna + strażniczka pary Alpha!
O to Akuna!

http://fc08.deviantart.net/fs70/f/2014/033/6/b/nirrith_by_tatchit-d74tmgi.png

piątek, 20 lutego 2015

Od Seaborne

Gdy wrzystkie dziewczyny były w świątyni, ja wyszedłem. Coś mnie niepokoiło. Nagle zobaczyłem 4 wilki polujące na naszych terenach.
S: Wynocha z naszych terenów!
B(urzowi):Ha! Zapomnij!
S: Pamięć mam dobrą, chcecie polować? to walczcie.
1B: HAHAHAH! On ma zamiar pokonać 4 wilki!
S: Tak taki właśnie mam zamiar.
1B: Atak!
Walczyliśmy chwilę. Dziewczyny wybiegły. Jeszcze chwilę to trwało, po czym oni leżeli skuleni na ziemi.
S: Dosyć tego, wiej do mamusi!
Burzowi uciekli skuleni.
<Ktoś?>

Nowa!

Luna!
No cóż - zdjęcie może niezbyt magiczne ale piękne :3
Motto  mi się podoba.

White Wolf by pex777

Od Elsy (no, masz farta)

Proszono mnie aby porozmawiać z duchami pradawnych - tak też uczyniłam. Poszłam do Krainy Polarnych Świateł. Była noc. Na niebie ukazała się zorza polarna w kształcie wilka:

http://media.tumblr.com/tumblr_lvx8ldOVAo1qc2hbr.jpg


"Wilk" spojrzał na mnie po czym uniósł swój świetlny łeb ku gwiazdom, jakby chciał zawyć:

https://38.media.tumblr.com/753d1708d696b5643b8b266f194bfd56/tumblr_mkgodutK411s78m1yo6_500.gif

I tak też zrobił. Zdałam sobie sprawę, że to jeden z duchów zmarłych. Kiedy już skończyłam, a trwało to dość długo wróciłam po woli do watahy. Szłam i szłam. Nie mogłam jej odnaleźć. Szukałam jej cały dzień. W końcu kiedy księżyc pojawił się na niebie ułożyłam się do snu. Następnego dnia poczułam szturchnięcie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam ją.
- Gdzie byłaś? Szukałam Cię - mówiłam.
- Nie ważne. Powiedz lepiej czego się dowiedziałaś - odparła.

< Konana >

Od Seaborne

W sumie niezły ten kocieł... Mogę sobie sprawić takiego. Poszedłem do sklepu i kupiłem 2 karty: Smutek i Miłość. Pomyślałem chwilę nad zaklęciem potem cośtam powiedziałem i pojawiły się 2 koty.
Night 


Storm
  • Koty były fajne... Może chociaż trochę pomogą zapomnieć mi o Something... Koty wskoczyły mi na grzbiet i poszliśmy do Konany.
  • S: Fajne kocieły?
  • <Kona?>

Od Lii - Towarzysz i Burzowi

Wyszłam z jaskini i udałam się do sklepu. Postanowiłam kupić kotkę miłości.
Wydałam na nią 15 KS. kit,ale warto było. Wypowiedziałam zaklęcie:
"Miłość- kot - kot miłość".
I wyjawiła się wspaniała kotka.
- Miał- zamruczała
- Witaj nazwę cię... Siti.
- Miał,Miał - jakby ze zrozumieniem odpowiedziała.
Udałam się do pozostałej części watahy ukazać towarzyszkę. Weszłam do środka i rzekłam:
- To Siti moja towarzyszka.
- Aha,interesujące.- odpowiedziała Konana
- A rozumiem coś z Seą.
- Elsa! - zawołałam
- Tak? Ale słodka...!
- To Siti moja towarzyszka.
- Nie zachwycajcie się tak kotem. Burzowi polują i mają jedzenie. A my? A my co? Zero totalne zero. - wtrącił Sea
- Lia? Jesteś szpiegiem wyśledź skąd biorą pożywienie.
- Już się robi Siti idziesz ze mną?
- Miał - odpowiedziała kotka.
- Sea i ja w razie czego zaatakujemy. A ty Elsa
poproś o łaskę duchów dla nas.
- Ook robi się -opowiedzieliśmy chórem.

(ktoś)

Od Konany C.D Seaborne

- Szmaty jedne...Wracajmy już.


****


- Jak się macie? - Powiedziałam wchodząc do świątyni (w której wszyscy śpimy)

<Ktosieł? Brakus wenisławós .-.>

Od Seaborne

Szedłem za Konaną w próbie wymknięcia się.
K: A ty gdzie?
Nie odpowiedziałem tylko wyszedłem. Nie odpowiedziałem, bo szedłem na zaciśniętych zębach z bólu łapy. Pobiegłem nad Kryształową Rzekę. Po jakimś czasie przyszła Lia a za nią Konana. Gdy starały się podejść, ja wstałem i odeszłem nie oglądając się za siebie.
K: Seaborne!
Rozpostarłem skrzydła.
K&L: O wow...
I odleciałem. Daje im jasno do zrozumienia żeby mnie zostawiły w spokoju, a one nie ustępują. W końcu przez tyle lat nie szukałem watahy, żeby się uganiać z panienkami po lesie i  usługiwać księżniczce. Zapadł zmrok. Stanąłem na jednej ze skał. Księżyc był niczego sobie. Zawyłem. Nagle mój słuch przykuł szmer liści. Burzowi! Zobaczyłem Reginalda.
R: O... piesek z Gwiezdnych wybrał się sam na spacer.
Z trzech stron przepaść z czwartej oni. Tak ONI bo za nim wyszło tak na oko 6 wilków.
R: Hmm... ostatnie życzenie?

Wilki się na mnie rzuciły. Zacząłem walczyć. Pobiłem ich bez wysiłku. Regi skulił uszy.
R: Odwrót! 
Po chwili wyszła konana i obejrzała się za uciekającymi. 
K: Czy...to...byli?
S: Taa...
<Konana?>

Zmiany!

Wszyscy chcieli sklep więc - macie sklep!
Oprócz tego możecie mieć także swojego towarzysza :3

Od Konany C.D Seaborne

- Sea? Wszystko gra?
- Tak tak...
- Komu innemu ten kit wciskaj. Jeśli nie chcesz mówić to nie mów. Ale martwię się o ciebie...chodź. Wracamy do domu.

******

Siedziałam na Czarnym Moście i rozmyślałam. Wtedy za sobą usłyszałam czyjeś kroki.

<Ktosiełki?>

Od Seaborne

Oczy zabłyszczały mi się od łez. Nie powiem jej o Something... Ani o powodzie Dassera żeby mnie atakować...
S: Powiedziałem, zostaw mnie...
Oddaliłem się od grupy. Wlokłem się na końcu. Konana do mnie podeszła.

<Konana?>

Od Lii C.D Seaborne

Rozpadało się dosyć mocno.
- Daj sobie pomóc - poprosiłam Seaborne
- Nie. Nie dotykaj mnie nawet.
- Konana powiedz mu coś!- krzyknęłam
- Wiesz Sea? Ona ma rację. Mogłeś zginąć.- prychnęła i poszła szybciej w dal.
- Seaborne, po co ty to robisz?
- Nie zrozumiesz tego...idź za nią
- Nigdy!

<Sea?

Od Seaborne C.D Konana

S: Leże poraniony... stoczyłem... walkę z zombie... której ty byś nawet minuty... nie przetrwała... i sie jeszcze pytasz... o taką rzecz...
K: Po pierwsze - przetrwałabym. Po drugie - wybacz...Lia pomóż mu.
Lia chciała mi pomóc wstać.
S: Zostaw...
Wstałem sam i mimo okropnego bólu szedłem jak gdyby nic się nie stało. Gdy szliśmy w milczeniu nagle się rozpadało.

<Ktoś?>

Od Konany C.D Seaborne

Poznałam wilka. Ten wzrok...bez wahania przygniotłam go do ziemi.
- Das, nie zapuszczasz się zbyt?
- Nooo...nie!
- No chyba tak! Spie***aj!
- Póki ten czerwony szmaciarz żyje, nie odejdę!
- Sea, masz mi coś do powiedzenia?!

<Sea?>

Od Seaborne

Siedziałem patrząc w ciemność. Coś mnie niepokoiło... Nagle zobaczyłem ruch. Ruszyłem w tamtą stronę. Dopadła mnie wadera. Ale nie byle jaka... to była Sally... dziewczyna moja i Dassera. Była tak zapłakana że prawie nie mogła mówić.
Sa: Seabor...ne... on tu je...st przyjdzie... po... ciebie...
S: Jakim prawem?!
Sa: To moja wina... Mógł odżyć... zostałam o tym poinformowana we śnie... i... i ja musiałam się zgodzić... i zrobiłam głupstwo... bo tęsknił...am... a on mnie zostawił... i poszedł... szukać...
Wadera jeszcze bardziej płakała. Przytuliłem ją.
S: Nie martw się... Jednak wiesz... jesteśmy w mojej watasze... a ty jesteś z burzowych... a Konana...
Sa: wiem... żegnaj....
Odbiegła. Za sobą poczułem złość Konany. Spojrzałem dyskretnie, stała tam.
S: Nie mam czasu, on tu jest!
Zacząłem biec. Czułem że mnie śledzi. Zatrzymałem się na polanie. Krzaki zaczęły się ruszać. Po chwili wyłonił się Das...

http://magicznewilkiopowiadania.blox.pl/resource/Matt.jpeg


D: Prosz...Prosz... nasz kochaś!
S: Czego ty chcesz?!
D: Twojej śmierci!
Skoczył na mnie a ja walczyłem. Walka nie widziała końca. Po chwili wylądowaliśmy na 2 końcach polany. Ostatkiem sił rzuciłem w niego kulą ognia. Nie wiem czy uciekł czy co ale zniknął. Polana cała była we krwi. Leżałem wyczerpany na ziemi. Zamknąłem oczy. Po chwili usłyszałem kroki Konany i Lii.
<Dziewczyny?>

czwartek, 19 lutego 2015

Od Lii

Pewnej mocy obudził mnie krzyk. Wstałam i rozejrzałam się przed wyjściem siedział Seaborne.
- Coś się stało? - zapytałam
- Nie mogę spać zostaw mnie samego Ok?
- Cały czas tu siedzisz?
- Idź!
- Obudziłam się bo słyszałam krzyk. - nie dawałam za wygraną
-Powiedziałem idź! -warknął
- Jak chcesz - odeszłam
Siedział tam jeszcze i z nikim nie rozmawiał,a ja nie mogłam zasnąć.
Postanowiłam obudzić Konane i powiedzieć o jego zachowaniu.
- On tak miewa- odrzekła bez przejęcia

(Seaborne?)

Elsa - informacja

Elso droga, proszę abyś dziś do wieczora ODPISAŁA na opo Lii, inaczej zostaniesz zawieszona/wyrzucona.

Ubgrade!

Dodałam kilka rzeczy. A więc:

1. Terytorium.
Dodane zostały nasze tereny :3

2. Nowe stanowiska.
Kilka nowych stanowisk, obczajcie :3

3. Możliwość posiadania 2 stanowisk!
Możecie wybrać sobie drugie stanowisko!

No to tyle :3
Bye Bye!

Od Lii

Ostatnio zauważyłam,że Seaborne skrywa jakąś tajemnice. W końcu każdy może mieć tajemnice.
Ja też mam. Konana? Nie mam pojęcia czy ma tajemnice w głębi ciała czuję, że ma.
______________
Do naszej watahy doszła nowa wadera Elsa.
Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam w jej oczach widziałam radość to było spokojne spojrzenie.
- Cześć jestem Lia - przywitałam się.
- Witaj ja jestem Elsa.- odpowiedziała mi miło.
- A czy, czy ty zostaniesz z nami? - zapytałam nadzieją
- Tak, a będę przeszkadzać? - zapytała niepewnie
- Nie, nie zostań. Miałam nadzieję, ze z nami będziesz więc się cieszę.
- Czy mogę ci coś pokazać? - zapytałam
- Pewnie. Pokaż.
Zaprowadziłam ją do wyjścia i tam przyłapała nas Konana:
- A wy gdzie wadery?
- My idziemy się przejść.- odpowiedziałam, a Elsa pokiwała głową.
- Tylko nie za daleko.
Odeszłyśmy. Te miejsce było niedaleko,ale ukryte pod wodą.
- To za tym wodospadem.- odrzekłam
- Ok. To przechodzimy! - krzyknęła i zaciągnęła mnie w jego stronę
Za wodospadem było mnóstwo kwiatów i słońca.
- Łał... - z szeroko otworzoną paszczą wydusiła z siebie te słowo.
- Pokaże ci coś, ale SZA o tym ok?- zapytałam
- Pewnie. Będę milczeć słowo wilczycy.
Za czerwono- złotymi kwiatami ukrywał się czerwony kryształ z napisem "Radość Lia"

(Elsa?)

Od Seaborne

Wyszedłem. Nadal jej nie wierzyłem, teraz cała wataha wie... Poszedłem nad wodę. Położyłem królika na wodę. Wróciłem do jaskini. Nagle poczułem okropny ból w klacie. Szedłem ale lekko utykałem. Potruchtałem przed siebie. Ból ustał gdy dotarłem do przepaści. Rozłożyłem skrzydła.
S: No kochane... dawno nie lataliśmy... nie zawiedźcie mnie.
Rzuciłem się z przepaści. Machałem skrzydłami ale mimo to spadałem.
S: AAAAAAAA!
Tuż nad ziemią opanowałem lot. Poleciałem w górę i złożyłem skrzydła. Spadałem przez chwilę i znów się wzbiłem.
S: Wo-cho-cho!
Dawno nie czułem wiatru w sierści i słońca na grzbiecie. W dole zobaczyłem Konanę i resztę. One też mnie zobaczyły. Wylądowałem koło nich.

<Ktoś? jak coś to wy nie wiecie że umiem latać xD>

Od Konany C.D Seaborne

Odnalazłam go. Spał. Położyłam mu łapę na ramieniu.
- Sea...wybacz mi proszę...
Milczał.
- Wiesz co znaczy moje imię?
- Hm?
- Kwiat Chaosu. To do mnie pasuje...raz jestem bardzo miła ale gdy się zdenerwuje...wybacz mi...nie potrafię nad tym jeszcze panować...
- Spoko.
Uśmiechnęłam się.
- I masz.
Rzuciłam mu pod nos królika.
- Zanieś to swojej Something.

<Sea? :3>

Od Seaborne

S: Jedyne gdzie się teraz wybieram to nad morze, a o siebie sam zadbam.
"Powiedz mi, to pójdę z tobą" Taa jasne już pędzę... Po drodze zerwałem najpiękniejszy kwiat jaki znalazłem i poszedłem nad wodę.

http://us-p.vclart.net/vcl/Artists/TaniDaReal/birthday_avias.jpg


Puściłem go na wodę. Pomyślałem... że by się ucieszyła z jakiegoś królika... lub wiewiórki.
Zacząłem się czaić. Już miałem skoczyć, gdy w drogę weszła mi Konana.
K: Do ciebie nic nie dociera?!
Wyszła reszta watahy.
S: To... to miało być... dla niej...
K: Tylko obchodzi cię ta twoja Something która nawet nie żyje!!!
Skuliłem uszy. Ona... ona...
K: ...Seaborne... nie chciałam naprawdę... przepraszam...
Uciekłem jak najdalej. Usiadłem w miejscu które tylko ja znam. W ciemnej głębokiej jaskini. Położyłem się na ziemi i po jakimś czasie zasnąłem.

<Ktoś?>

Od Konany C.D Seaborne

- Seaborne, doskonale wiesz, że polowanie należy do obowiązków łowców.
- Ale na razie żadnych nie mamy.
- Wiem. Ale złamałeś kodeks. Powinieneś zanieść tego jelenia do watahy. Dla każdego by starczyło. A Burzowi coraz częściej tu przychodzą więc zwierzyny jest coraz mniej. Przemyśl to, a na razie wracamy do obozu.
Posłusznie poszedł za mną.

****

- Elsa, mogę cię o coś prosić?
- Słucham.
- Porozmawiaj z duchami. Tylko oni wiedzą, co się z nami stanie. Zwierzyny jest coraz mniej, a Sea zjadł sam całego jelenia...możesz to dla mnie zrobić? Chcę wiedzieć co się stanie z watahą.
- Oczywiście.
- Dziękuje.
Wróciłam do Seaborne.
- Następnym razem jak idziesz na polowanie to mi powiedz, pójdę z tobą.

<Sea?>

Od Seaborne

S: Beznadziejnie, a jak mam się czuć?
Oczy błyszczały mi się od łez jednak starałem się tego nie okazywać. W tle usłyszałem:
L: A temu co?
K: Nic... Miewa takie humory...
Położyłem się spać.
----------------RANO----------------
Obudziłem się. Okropnie bolały mnie łapy ale szedłem normalnie. Zdjąłem wszystkie opatrunki.
K: Seaborne? Gdzie masz opatrunki?
S: Niepotrzebne mi te szmaty.
K: Jak sobie chcesz...
Podszedłem do wyjścia i zobaczyłem Elsę.
E: O, hej już ci lepiej?
Zmierzyłem ją wzrokiem i bez słowa odszedłem. Wywęszyłem jelenia. Po chwili ujrzałem:

http://p1.pichost.me/i/39/1619854.jpg


Była mgła więc jeleń mnie nie zauważył. Jednym susem powaliłem go na ziemie i zabiłem. Zacząłem jeść. Gdy zostały tylko kości wyczułem że Konana jest tuż za mną.

<Konana?>

Nowa!

Eeeelssaaaaaa! :3 Ten głos...TEN GŁOS <3
Motto super ale...właśnie ALE! Ja niektórych nie rozumiem, daje wam wyczepiste strony i wyczepiste zdjęcia wilków, a wy bierzecie takie zwykłe xD
Never mind.
Elsa, Szamanka!

http://pu.i.wp.pl/k,NzIyOTQxMjcsNDgyMDExMjQ=,f,ifus-wolf.jpg

Od Konany C.D Seaborne

Kiedy Seaborne opowiadał o Something, wyobrażałam ją sobie jako cudowną wilczycę o białym futrze i rudym ogonie lisa. Gdy opisywał jej charakter i to jak się poznali, czułam że była wyjątkowa. Kiedy skończył mi o niej opowiadać, spojrzał w lustro wody. Położyłam mu łapę na ramieniu i rzekłam:
- Something jest tu. - Mówiąc to położyłam mu łapę na sercu. - Zawsze będzie z tobą.
Wtedy wpadła Lia.
- Co się stało?
- Ktoś nas atakuje!
- Do obozu, już!

*****

Od razu rozpoznałam atakujących. Burzowi...oczywiście. Na ich czele stał sam Reginald.

 

Przygniotłam go do ziemi.
- Regi (Redżi) ty się zbytnio nie zapuściłeś na nasze terytorium, co?
- Hm...nie?
- Bezczelny szmaciarz! - Dałam mu w mordę. Wtedy jednak usłyszałam krzyk Seaborne. Został mocno ranny. - BURZOWI WYNOŚCIE SIĘ!
- Burzowa Gwardio! Odwrót!
Uciekli. Podbiegłam do Seaborne.
- Będzie żył?
Wtedy wstał:
- Pewnie że będę...
- Opatrzę ci te rany.

*****

- Jak się masz?

<Sea?>

środa, 18 lutego 2015

Od Seaborne

Małe dziecko na polowaniu... mniejsza... przynajmniej udało mi się "być miłym". Wyszedłem z nory ale złapała mnie Konana. W jej oczach było coś... to coś... co w oczach Something...
K: A ty gdzie?
S: Gdzieś... nooo.... gdzieś trochę dalej... nie interesuj się co?
Wyszedłem i potruchtałem nad może. Usiadłem na kamieniach.
S: Witaj ukochana... *łza spada do wody*
Nagle w wodzie pojawił się niezbyt głęboki ubytek w kształcie serca i coś wydawało się siedzieć obok mnie (ale nic tam nie było)
S: Ja ciebie też Something...
K: Kto to Something?
S: Nikt... co ty tu?
K: Byłeś podejrzany...
S: mmm...
K: Kto to Something?
S: Nikt.
K: Nie ściemniaj!
S: Ale... nikomu?
K: Masz to u mnie jak w banku.
S: No więc to moja była... partnerka można by powiedzieć... 
 
Właśnie tak ją opisałem.
 
<Konana?>

Od Lii - Nowy Wilk

Do naszej watahy przyszedł nowy wilk.
Nie wiedziałam czy do niego coś powiedzieć czy też nie.
W końcu problem rozwiązał się sam.
- Cześć młoda! Jestem Seaborne. - odrzekł nowy
- Heej, jesteem Lia - nie pewnie odpowiedziałam
- Nie musisz się mnie bać. Jestem tylko nowy.
Zastanowiłam się.
- Tak wiem, przepraszam.
- Nie ma za co. - odszedł
Nowy wilk? Nowy? czyli nasza wataha przyjmuję nowe wilki? Jeszcze dużo ich będzie? - głowiłam się ze swoimi myślami. Może i byłam o 3 lata młodsza, ale pomyślałam, że mogłabym mu coś dać. Moze ucieszył by się z sarenki? Tak więc postanowiłam. Upoluje sarnę.
Podeszłam w stronę wyjścia i nagle przyłapała mnie Konana.
- Ejejej!!!! A ty gdzie młoda wilczyco?
- Ja? ja idę... się przejść.
- Tylko się nie oddalaj.
- Ok będę uważać.
Poszłam było nie za ciemno, ale nie za jasno było szarawo. Wywąchałam jelenia.. Nie za duży- pomyślałam. Przeszłam po cichu obok. Parę kroków dalej stała sarenka. Mała sarenka.
Zaczaiłam się. Nadal byłam za słaba by hipnotyzować. Od zeszłego razu mój "śpiew" był także za słaby. Mogłam jedynie stać się niewidzialna i jednym ruchem ją zabić. Tak też zrobiłam. Po chwili w pysku trzymałam sarnę. Teraz tylko musiałam dostarczyć ją i to tak by Konana nic nie podejrzewała. Ok stanę się niewidzialna po raz drugi. Powinno się udać. I rzeczywiście poszłam obok Konany. Zawołałam Seaborne. Ten po chwili się zjawił.
- Tak Lia? - zapytał
- To dla Ciebie.
Dałam mu sarnę.
- Lia! - już wrzeszczała Konana. - Ta sarna mogła ci coś zrobić!!!!!! Zresztą polowanie to zadanie łowców!
- E tam - uśmiechnęłam się.
- Ja, ja nie wiem co powiedzieć. Tak młoda i już poluję. Dzięki. - odpowiedział Seaborne.
- Nie ma za co drobiazg.

(Seaborne!?)

Nowy!

Seaborne! 
Jak ja kocham ten głos! Kocham ten głos!!! <3
Fani Warriors Cats, łączmy się!!! xD
Motto też zajefajne xD
Ale wracając - Seaborne! 
http://fc03.deviantart.net/fs71/i/2014/122/5/d/pc__seaborne___by_aviaku-d7gsveu.jpg

wtorek, 17 lutego 2015

Od Lii C.D Konana

- No, przepięknie
Nagle Konana podciągnęła nosem i oddaliła się kawałek.
Stałam i czekałam co będzie. I się doczekałam...
- Wiej! - krzyczała i zaczęła warczeć.
Nadal stałam.
- Młoda, uciekaj!
Ruszyłam się i zerknęłam na co ona tak warczy. Warczała na wielkiego niedźwiedzia.
Niedźwiedź wył. Konana warczała.
Próbowałam go hipnotyzować, niestety byłam za słaba.
Zaśpiewałam coś takiego:
"Ocaliłaś mnie
to dlaczego ja mam zostawić cię?"
Niedźwiedź zaczął ziewać.
Śpiewałam dalej:
Odejdź precz nie najesz nami się. Znajdź byka czy jelenia i go zjedz. Nie nas. żegnaj.
Potwór zasnął. Kolejna moja moc użyta. Mianowicie głos który usypia.
Konana podeszła do mnie:
- Mógł cię zabić.
- Ciebie też
Wadera zastanowiła się
- Racja, no nie wiem, dzięki.
- Nie ma za co - uśmiechnęłam się

(Konana?)

Od Konany C.D Lia

- Lia...?
Wadera najwyraźniej zemdlała. Szturchnęłam ją nosem. Nic to nie dało.
- Zostaje mi tylko jedno.
Użyłam Waterfall i wyczarowałam wielką falę wodną. Oblałam nią Lię. Wtedy się obudziła.
- ŁAAAAAAA!
- Nie miałam wyjścia.
- Nie spoko...
- Pójdę na polowanie.
Wyszłam. Po jakimś czasie wypatrzyłam sporego jelenia. Zaczaiłam się. Jednym mocnym ugryzieniem w kark uśmierciłam go. Zaciągnęłam do siedziby watahy.
- Żarcie przyniosłam!
Lia wyszła z nory. Kiedy zjadłam nogę jelenia, Lia zaczęła się zajadać.
- Dobre nie?
- Fantastyczny! Gdzie go złapałaś?
- Chodź.

---NA MIEJSCU---

- To tu.
- WOOOOW!

 


- No, ładnie co nie?

<Lia?>

Od Lii C.D

Poleciła mi zasnąć. Ale ja nie mogłam spać. Nie wiedziałam co teraz ze mną będzie.
W końcu zasnęłam. Obudził mnie ryk. Była to Konana zaatakowana przez innego wilka. Bałam się,ale dałam głos. Wtedy stało się coś dziwnego. Drugi wilk zaczął oddalać się patrząc mi w oczy. Przerażona spytałam Konany co zrobiłam. Powiedziała mi ze to pewnie jedna z moich mocy - HIPNOZA.
Zemdlałam...

<Konana?>

Od Lii - Jak dołączyłam

Było mi zimno. Nie wiedziałam gdzie jestem, nie widziałam gdzie moi rodzice i rodzeństwo. Zostałam sama w ciemnej norze. Bałam się. Chociaż nie wiem dokładnie co to strach. Nagle usłyszałam czyiś głos...
L: Halo czy jest tu ktoś?
Do nory weszła czerwo-niebieska, wielka wadera.
K: Kim jesteś? Co tu robisz? A zresztą...jestem Konana.
L: Jestem Lia. Dokładnie nie wiem co tu robię. Obudziłam się. Rodziców wtedy już nie było.
K: Biedne wilczysko... Boję się, że twoi rodzice już nie wrócą. Dołączysz ze mną do watahy?
L: Nie wiem co to wataha, ale boję się zostać sama. Tak pójdę.
K: Choć za mną.
Poszłam. Konana zaprowadziła mnie w dziwne miejsce...Chciałam zadać pytanie, ale kazała mi milczeć.
K: Idę coś upolować. Zostań tu i śpij.
L: Dobrze...

CDN

Nowa!

Witamy Lię!
Tylko proszę o wysłanie mi głosu!

http://th.interia.pl/51,bd6a3cf5e4571119/model_sheet__kendra_by_shayde.jpg

Ankieta

Została dodana Ankieta "Czy dodać sklep?"
Na głosowanie macie tydzień! :3