Ona ma jeszcze czelność pytać co zrobiła ? To są jakieś żarty ?
- Ty sobie żartujesz ?
- Co ja zrobiłam ? - mówiła przestraszona Luna
- Skoro chciałaś pobyć sama mogłaś mi to powiedzieć. Martwiłam się o
ciebie. Przez całą noc pilnowałam sama terenu, zużyłam całą moc
praktycznie. A teraz przyłazisz z jakimś ptakiem. - krzyczałam cały czas
na nią
- To nie jakiś tam ptak, to feniks - próbowała się bronić
- Jak mogłaś ? -wydarłam się na nią zbyt głośno, po czym dodałam
trochę ciszej - mogłaś mi powiedzieć że chcesz być sama, myślałam że mi
ufasz
- Akuna ja ci ufam
- Jakoś tego nie widzę. Nie musisz mi mówić co robiłaś bo to jest twoja sprawa, ale mogłaś mi powiedzieć chociaż gdzie idziesz.
- Wiem, ale... - zaczęła Luna, lecz ja jej przerwałam
- Nie ma żadnych ale. Daj mi spokój, skoro chcesz siedzieć sama to siedź sobie. Jak na razie zostaw mnie w spokoju.
Nie wiem czy Luna coś mi odpowiedziała, gdyż poszłam sobie i jej
nawet nie słuchałam. W tamtej chwili nie myślałam co mówię, byłam z byt
zła na wszystko i na siebie. Po dłuższej wędrówce na oślep usiadłam pod
drzewem. Dopiero teraz zastanowiłam się nad tym jak potraktowałam Lunę.
Muszę ją przeprosić, ale jeszcze nie teraz. W tej chwili przydał by mi
się przyjaciel, którego nie mam. Dążyłam do tego żeby Luna była moją
przyjaciółką, ale teraz wszystko zepsułam. Nie chcę siedzieć sama tutaj.
- Widziałem jak ją potraktowałaś. Zaczynasz tracić kontrolę nad
sobą. Powiedz tylko słowo a będę dalej cię uczył i pomogę ci to
przezwyciężyć. - rozpoznałam głos Raven'a
Wstałam i pobiegłam do niego. Wiedziałam że był pewny że go
zaatakuję, ale zrobiłam coś czego się nie spodziewałam. Rzuciłam mu się
na szyję i wtuliłam się w niego płacząc. Musiał być oszołomiony,
ponieważ dopiero po paru chwilach mnie przytulił.
- Proszę pomóż mi - powiedziałam do niego
- To nie będzie przyjemne, ale pomogę ci odzyskać kontrolę, mrok nie może nad tobą zawładnąć do końca.
Zaczął coś szeptać do siebie po cichu, nie usłyszałam żadnego słowa a
siedział dosyć blisko. Zobaczyłam jak mrok i ciemność wypływają z
mojego ciała i przechodzą do Raven'a. Po paru minutach wstał i
powiedział:
- Zatrzymałem przemianę. A teraz muszę iść. O mnie nie musisz się
martwić. Wytłumaczę ci to kiedy indziej. Do zobaczenia uko... -
Powiedział to i uśmiechnął się do mnie zawadiacko. Z jednej strony lubię
patrzeć na ten uśmiech a z drugiej nie na widzę go całego.Nie dokończył
zdania. Ciekawe co chciał powiedzieć.
Poszedł sobie, a ja zostałam sama. Czułam mrok w sobie, ale nie ten
sam co zawsze, on był przyjemny i słuchał się mnie. Wiedziałam co teraz
muszę zrobić, ale najpierw pobędę w samotności i nacieszę się tą chwilą
spokoju, w której nie muszę się o nic martwić. W tej chwili nie
martwiłam się ani o Aslana, który był sam gdzieś w obozie, ani o Lunę,
ani o resztę. Czułam się jakbym dostała coś na uspokojenie, sen i
szczęście w jednym. Było mi tak dobrze.
(ktoś ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz