Młody. Może i jestem młodszy od niego, ale to nie znaczy że słabszy.
Nic on nie wie o klanie i o zasadach panujących tam. Przeszedłem
szkolenie takie jakie on w życiu nie przeszedł.
- Jasne. Zapamiętam to. - Odparłem i odszedłem.
Luna gdzieś poszła. Kazano zachowywać mi się jak normalny
członek watahy. Jakoś mi się to nie udaje. Trzeba będzie się starać
jeszcze bardziej. Nie robię tego dla siebię, robie to dla Akuny. Muszę
przestać o niej myśleć, ona i tak mi nie zaufa i nie zaakceptuje mnie.
Muszę się z tym pogodzić. Będzie mnie tolerować ale nic więcej. Dotarłem
do obozu był tam tylko Aslan. Podszedłem do niego.
- Dlaczego Akuna powiedziała to ?
- Ja nie wiem, kazała mi. Nie rozumiem jej zachowania. - Odparł Aslan
- Rozumiem. Powiem to tylko raz, nie waż mi się nigdy czytać w myślach - ostrzegłem go
- Ale jak ? Jak się dowiedziałeś?
- To nie istotne. Powiem ci że nie tylko ty to potrafisz. Od razu ci
powiem że to nie ja. Jeżeli nawet spróbujesz to nie uda się. Spotka
cię tylko zawód i ból. To nie jest tak że nie lubie cię, mówię ci to dla
twojego dobra.
Aslan patrzył sie tylko na mnie przerażony. Odszedłem bez słowa w
poszukiwaniu kogoś lub czegoś. Nie miałem sumienia dalej straszyć
młodego. Skoro Akuna go wychowuje to niech to robi nie zabronię jej.
Niech tylko nie zapomina że ona dalej się uczy, to ja jestem jej
nauczycielem. Mam nadzieję że nauczy go czegoś pożytecznego, jest
jeszcze młody i nie doświadczony. Wie że może mnie zawsze poprosić o
pomoc. Ogarnij się, chlopie. Nie myśl o niej. Muszę się odnaleźć tu. Ta
wataha to mój nowy dom. Poszukam kogoś do rozmowy.
(Ktoś ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz