Tej nocy coś nie dawało mi spokoju . Mimo że dałam sygnał że wszystko
jest dobrze, ale w cale tak nie było, a przynajmniej ze mną. Od spaceru z
Sorą coś mi nie grało, tyle że nie wiedziałam co. Nie mogłam poczuć
mroku i nocy które mnie otaczały od chwili narodzin. Zaczęłam myśleć co
się stało dzisiejszego dnia.Nic mi do głowy nie przyszło. Zaczęłam
myśleć o mamie. Pamiętałam że ktoś mnie przed czymś ostrzegał. Długo
myślałam, ale nic nie mogłam wymyślić. Spojrzałam w górę. Za niedługo
miało świtać. Położyłam się i zasnęłam na chwile. Śniła mi się
przeszłość. Moja matka i... to on mój tata. Potężny basior. Powiedział
mi "... w twoim wypadku łzy feniksa odbierają ci siły, pamiętaj moje
słowa bo nie wiadomo czy się jeszcze zobaczymy" byłam taka mała i to
pytanie " co mam zrobić żeby usunąć łzy feniksa?" jego odpowiedź mnie
zszokowała "rana na nowo musi zostać otwarta" . Zbudziłam się, po paru
chwilach zdałam sobie sprawę że płacze.
- Łzy feniksa... co to znaczy... zaraz, Sora ma moc feniksa, jego łzy leczą, to dlatego go nie lubię.
Rozszarpałam ranę na nowo. I wtedy to poczułam.
- Luna ! O kurde !
Nie przejmowałam się bólem, biegłam szybko, jak nigdy. Martwiłam się
o nią, to moja rodzina, traktuje ją jak... jak przyjaciółkę. Pobiegłam
na jej stanowisko, już świtało. Nie było jej.
- Ma moc mroku tak jak ja...
Posłużyłam się mrokiem żeby ją znaleźć. Znalazłam ale, nie było jej
na naszym terytorium, to terytorium Burzowych. Ktoś ją goni. Musze jej
pomóc.
- Wiem jakie będą konsekwencje ale tylko to mogę zrobić i tak to zbyt dobrze nie zadziała...
Użyłam wtedy magi krwi, dawno jej nie używałam już. Poczułam krew
innego wilka i zaczęłam działać, osłabiłam go żeby jej nic nie zrobił.
"Mam nadzieję że nie jest za późno" powtarzałam w duchu. Biegłam tam
gdzie ją wyczułam, czułam już skutki uboczne i krwawiąca ranę.
Zobaczyłam ją na polanie, od razu podbiegłam. Na szczęście spała, ulżyło
mi. Zdałam sobie sprawę że to nie nasze terytorium. Wzięłam ją na
grzbiet i jak najszybciej próbowałam się dostać na swoje tereny. Na
szczęście nie było żadnego wilka na drodze, więc udało mi się
bezpiecznie dotrzeć. Wyszłam z Lasu Mroku. Wiedziałam że długo nie dam
rady tak iść ale nie mogłam jej zostawić. Obraz miałam zamazany, ale
czułam jednego z naszych, nie wiedziałam tylko kto to. Nagle go
zobaczyłam, stał do nas tyłem, ale zdołałam go rozpoznać i zawołać.
- Sea !!!
Tyle zdołałam wykrzyczeć, następnie upadłam, nie wiem czy z wycieńczenia czy z innego powodu.
(Sea ? Twoja kolej )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz