wtorek, 10 marca 2015

Od Luny C.D Raven

Byłam trochę dobita. Ostatnio dużo się o sobie dowiaduje. To dzieje się mega szybko. Muszę to jakoś ogarnąć w głowie. Miałam rodzeństwo, siostrę bliźniaczkę i starszego brata. Nie żyją. O rodzicach nic nie wiem. Akuna ma w sobie demona, to on przejmuje nad nią kontrole. Chociaż Raven mówił, że może być też jej towarzyszem. Kolejne kłopoty, normalnie super. Tylko co tu teraz począć…. Wróciłam pamięcią do moich pierwszych odzyskanych wspomnień. Czarny basior, ciągle nie wiem kim jest. W sumie nie wspominałam o nim nikomu, może Raven będzie wiedział kim jest i dlaczego próbuje mnie zabić? Byłaby to cenna wiadomość, warto zaryzykować. W starciu z tym przeciwnikiem przyda się każda wskazówka. Wzięłam głęboki wdech. Rozejrzałam się, doszliśmy już do obozu. Raven szedł przodem, zerknął na mnie, ja szybko uciekłam spojrzeniem w bok. W Obozie było spokojnie, Aslan pewnie poszedł do Akuny. O niego się nie martwiłam, w razie kłopotów, pewnie dałby cynka myślami. Mały jest rozsądny, nie wpakowałby się w kłopoty. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że jesteśmy sami w Obozie, wszyscy się gdzieś zapodziali. I sama miałam ochotę gdzieś zniknąć, wtedy mogłabym to wszystko jakoś ogarnąć. Kolejna ucieczka w samotność, w ciągu zaledwie paru dni. Ostatnio mam wyjątkowo dużo spraw do przemyślenie, a coraz mniej czasu. A wracając do rzeczywistości, ciągle jestem w Obozie, a co ciekawe Raven został przy mnie. Może myślał, że mu się zwierze? Albo zwyczajnie nie wiedział, gdzie by tu iść? Druga opcja jest wielce prawdopodobna, aktualnie jestem w końcu jedynym wilkiem, po za nim oczywiście, w całym obozie. Ach, nie dowiem się póki nie zapytam, a nie mam takiego zamiaru. Przynajmniej na razie. Ale wypadałoby zapytać o mojego prześladowcę, może akurat coś o nim wie? Kto pyta nie błądzi…. Tymczasem nastało już późne popołudnie, dzień powoli zbliżał się do kresu. Co ciekawe, nikt nie wrócił jeszcze do Obozu.
-Wiesz może gdzie są wszyscy?- zapytał Raven. Przerwał długą już chwilę ciszy. Jeśli jakieś 3 godziny można nazwać chwilą.
-Szczerze nie mam pojęcia, o polowaniu nikt nie wspominał.- odparłam.
-O czym myślałaś kiedy szliśmy do Obozu?- zapytał, ciekawe do czego zmierza.
-A o tym wszystkim. Tyle się uzbierało tematów do przemyśleń...- odpowiedziałam tajemniczo.
-Na przykład o czym?- nie odpuszczał. Na prawdę go to ciekawi?
-Chociażby o mojej rodzinie. O rodzeństwie, które nie żyje.- powiedziałam.
-Tylko o tym?- dopytywał się.
-Jeszcze o wielu innych rzeczach. W tym o własnych sprawach- czułam się trochę jak na wywiedzie, a raczej przesłuchaniu...
-Co rozumiesz za „własne sprawy”-No naprawdę, gorsze niż przesłuchanie o morderstwo.
-Ach, co się tak dopytujesz? Nagle cię ciekawi o czym myślę?- nie wytrzymałam. Basior na chwilę zamilkł, chyba się nawet nie zorientował, kiedy zaczął mnie wypytywać. Teraz pora na moje pytania.
-Ty mnie już wypytałeś, teraz moja kolej. Od utraty pamięci ściga mnie pewien wilk. Czarny basior, krwisto czerwone oczy. Wiesz kim on jest i dlaczego usiłuje mnie zabić?
Raven spuścił wzrok, zaczął się zastanawiać. Ciekawe czy odpowie. Po jego reakcji twierdzę, że wie kim on jest. Ale czy podzieli się tą wiedzą, to już inna sprawa.

<Oczywiście Raven :) Kim jest mój prześladowca, powiesz mi, czy nie?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz