niedziela, 1 marca 2015

Od Luny do Akuny + Lii

Lia i Akuna w końcu wróciły. Co ciekawe z prezentem dla Sory, w dodatku dość…. ciekawym. Nie wiem po co wilkowi niedźwiedzia skóra, ale to tylko szczegół. Zapytałam je co myślą o naszym nowym basiorze, tu Akuna spojrzała na mnie z nieskrywaną irytacją. No co poradzę, że to główny temat w watasze? 
-Jest całkiem spoko.- odparła Lia. 
-Dobra, a tak konkretniej? Powiedziałaś najogólniej jak się da- pomarudziłam nieco. 
-Skoro jesteś taka ciekawska, to może ty pierwsza nam powiesz?- zapytała Akuna, z lekką nutą sarkazmu. 
-No właśnie! Mów, mów!!- dodała z zapałem Lia. 
W taki sposób znalazłam się w potrzasku, z doświadczenia wiedziałam, że dziewczyny jak się uprą to nie odpuszczą. Wzięłam głęboki wdech i wypaliłam: 
-Jest.. taki, taki inny. Ma silny charakter, robi to co kocha i nie obchodzi go zdanie innych, nawet jeśli są z jego rodziny. Potrafi słuchać innych. Mimo raczej smutnej historii, jest wesoły, a nawet ma poczucie humoru. Jednocześnie dostrzega piękno przyrody. Można z nim po prostu pogadać, bez konkretnego tematu. Po za tym dobrze poluje. 
Dziewczyny przyglądały mi się, nawet Aslan patrzył na mnie. Poczułam się głupio, dziwne uczucie kiedy wszyscy się na ciebie patrzą, a ty nie masz pojęcia dlaczego. 
-Ciekawe, ledwo go poznałaś, a potrafisz jego charakter opisać dość szczegółowo…- odezwała Lia, delikatną nutą zdziwienia, zmieszanego z czystą ciekawością. 
Ale my z Akuną wiedziałyśmy, że to nieprawda. Znałam go, chociaż o tym nie pamiętałam. Wspomnienia znowu wróciły, chociaż tym razem nawet nie zdałam sobie z tego sprawy. Na szczęście Akuna ocaliła sytuację: 
- Ostatnio byłyśmy z Sorą nad Przystanią smoków. Tam opowiedział nam swoją historię, no i trochę go poznałyśmy.- skończywszy mówić, mrugnęła do mnie porozumiewawczo . 
-I tak wyjątkowo szybko wyciągasz wnioski- uparła się Lia. 
-Tak już mam.- odparłam. 
Jak na razie nie chciałam mówić Lii o tym, że znam Sore. Pewnie zaczęła by się dopytywać, a potem rozgadała by się. Wtedy już cała watacha by wiedziała, a tego akurat pragnęłam za wszelką cenę uniknąć. 
-A dlaczego tak w ogóle nie poszłaś na polowanie z resztą?- zapytała Lia. 
Odetchnęłam z ulgą, zmiana tematu to było moje wybawienie, teraz już na pewno nie zada mi niezręcznych pytań. 
-Przecież ktoś musiał zostać z Aslanem, a opiekuna szczeniąt nie mamy, więc wybór padł na mnie- odpowiedziałam spokojnie. 
Lia okazała się usatysfakcjonowana moją odpowiedzią i już się nie dopytywała. Ale Akuny nie zadowoliła moja odpowiedź: 
-Ciekawe, spośród całej watahy akurat tobie powierzono tą funkcję, doprawdy ciekawe!- rzekła, tonem kompletnie sarkastycznym. 
Albo jedna się dopytuje, albo druga, chyba za chwilę zwariuje. Doprawdy nie wiem jak one to robią, ale ciągle zadają mi jakieś kłopotliwe pytania, czy ja mam na pysku napisane „ukrywam coś”?! 
-No dobra, zgłosiłam się.- odparłam niechętnie, z mojego doświadczenia wynika, że każde kłamstwo wypowiedziane prze mnie wychodzi w rekordowym tempie, po co sobie robić kłopoty?- każdy chciał być na polowaniu, no wiecie, poszli na łosie, a na te polowania zawsze są ciekawe. Ja jakoś nie lubię długich polowań, wolę te szybkie i zręczne , ale w przypadku łosi kompletnie niewykonalne. Ciężko by było się wymigać w inny sposób, a z Aslanem i tak ktoś musiał zostać. 
Byłam ciekawa jak zareagują, w końcu praktycznie każdy wilk skorzystałby z okazji i poszedł na to polowanie, a ja dobrowolnie z niego zrezygnowałam. Kolejna dziwna cecha do kolekcji- pomyślałam ponuro.- 
<Lia albo Akuna, zgadajcie się jakoś> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz