niedziela, 15 marca 2015

Od Seaborne - Meeega długie opo xD

Siedziałem sobie sam gdy nagle przyszedł Raven.
- A ty co tak nic nie robisz? - zaczął
- Bo lubię - odpowiedziałem sucho
- A czemuś ty taki smutny co???
- Zostaw mnie!
- Nie? - widać dobrze się bawił
- Nie mam teraz czasu na ciebie.
- Bo co? Znowu myślisz o tej swojej Sromething???
- Dość! - przygniotłem go do ziemi - nie masz prawa jej obrażać!
- Piesek stracił miłość życia i stał się EMO - drwił.
Czułem potworny gniew. Wiedziałem że muszę go opanować ale nie mogłem.
- Masz czelność?!
- Przestań jakaś głupia kundelica zakitrała ci we łbie. Założę się że to była jakaś chuda szkapa, bo co innego by ci się podobało? - Widać sprawiała mu radość moja złość.
Nagle moje oczy zapłonęły. Moje ciało zaczęło się zmieniać i powiększać.

Raven zaczął wiać a ja go goniłem oślepiony furią. Wbiegł do obozu.
- WIAAAAAAAAAAAAAAAAAAAĆ! - wrzasnął
- Że co??? - zdziwiła się Konana- O-M-G!
Wpadłem do obozu i uderzyłem Ravena. Walnął o skałę. Wszystkie wilki uciekały ale zatrzymały się przy ścianie ze skały.
- Seaborne! Stój! Nie! - krzyczała Lia
- To my! - wrzasnęła Luna
- Sea!- krzyczał Sora
Nic z tego nie słyszałem. Widziałem tylko jak ruszają pyskami nic więcej. Już miałem je zabić gdy na głowę skoczyła mi Konana. 
- Seaborne! 
Tylko jej słowa usłyszałem. Po głowie krążyło mi tylko "Seaborne". Przed oczami zrobiło mi się czarno. Upadłem. Otworzyłem oczy. Znów byłem normalny. Leżałem na ziemi i z trudem łapałem oddech. Przyszedł Raven. 
- R...ave...n nie rób tego więc..ej - wydusiłem
Wilk przytaknął. Wstałem i otrzepałem się. Ruszyliśmy w stronę domu. Usiadłem na skale a po chwili przybiegły Lia, Luna, Akuna i Konana.
- Sea? - zaczęła Lia
- Dla czego nie słuchałeś jak krzyczałyśmy... tylko Konany? - wtrąciła Luna
- Kiedyś... Kiedyś też tak było, wpadłem w furię. Niszczyłem wiele, lecz nagle usłyszałem Something. Powiedziała "Sea! Przestań!" I tylko to usłyszałem, a potem zemdlałem - jak dziś. Od tamtej pory musiałem nauczyć się panować nad gniewem. Słyszałem tylko Somet i nikogo więcej. Ale to czemu usłyszałem Konanę to jest dziwne...

<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz