Jak dobrze że między mną a Luną już wszystko dobrze. Mam nadzieje że
więcej się nie pokłócimy. Mimo to że Luna nie powiedziała mi o co chodzi
z Ravenem i o czym z nim rozmawiała to jakoś się tym nie przejmowałam. W
pełni jej ufam. Każdy ma prawo mieć tajemnice. Księżyc wyszedł zza
chmur i zrobiło się o wiele jaśniej.
- Czy ty nie lubisz Raven'a ? - pytanie zadała mi Luna
- E... Lubie, a z jednej strony nie cierpię go. Mam wrażenie że nie mówi mi całej prawdy.
- Rozumiem.
Byłam zdziwiona że takie wyjaśnienie jej wystarczyło. Nagle Luna mnie zaniepokoiła.
- Słyszałaś albo wyczułaś ?
- Ale co ? - byłam zdziwiona o co jej chodzi
- Serio nie czujesz? I nie słyszałaś tego ?
- Nic a nic.
-Ty lepiej współgrasz z nocą i mrokiem. Może faktycznie się mylę, albo coś się ze mną dzieje - odpowiedziała zmarnowana Luna
- Na mnie nie polegaj jak na razie - powiedziałam jej szczerze
- Co się stało ? - zapytała zaniepokojona Luna
- Nie mów tego nikomu, ale jakimś cudem straciłam kontakt z żywiołem
i moc. Poradzę sobie o mnie się nie martw i tak masz pewnie więcej
problemów na głowie.
- Jesteś moją przyjaciółką, poradzimy sobie z tym jakoś. Może jednak to sprawdzimy.
Poszłyśmy w stronę, którą wskazała Luna. Schowałyśmy się. Na
początku nic nie widziałam, dopiero Luna wskazała mi basiora z długim
ogonem pomiędzy drzewami. Był on biało-czarny.
- Może podejdziemy do niego ? - zapytała Luna
- Ale wiesz że działasz sama, ja mocy nie mam - przypomniałam jej
- Kurde. Faktycznie. Wiesz może wycofamy się ?
- Boisz się ? - zapytałam
- Nie, a ty ?
- A ja tak, jest straszny - odpowiedziałam jej szczerze
- Mówi to wadera z tatuażem na pysku i piórami lub czymś takiemu podobnemu na grzbiecie.
Już miałam jej odpowiedzieć kiedy spostrzegłam że, Luna spojrzała na
mnie, a potem w jego stronę. Obróciłam się i zobaczyłam że on się
patrzy na nas. Widziałam że Luna się Boi tak samo jak ja. żadna z nas
nie mogła się ruszyć. Wyglądał na silnego. Nie musiałyśmy mówić nic,
rozumiałyśmy się bez słów. Jednocześnie wycofałyśmy się. Basior zaczął
iść w naszym kierunku.
- Luna ?
- Co ? - odpowiedziała po chwili
- Może uciekniemy ?
- Dobry pomysł
Zawróciłyśmy i pobiegłyśmy. Może to nie było z byt mądre, ale nie
chciałam narażać Luny swoją bezradnością. żadna z nas go wcześniej nie
widziała. Ciekawe kto to ? Biegłyśmy długo. Dotarłyśmy na miejsce
polowań Sory. Było puste, nic dziwnego jest noc, niedługo zacznie
świtać. Zza drzew wyłonił się ten sam basior.
- To są jakieś jaja - usłyszałam głos Luny
- Ja już siły nie mam, szybki jest.
- Musimy sobie jakoś poradzić jeżeli nas zaatakuje. - powiedziała Luna
(Krin ? Co było potem ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz