Stałem na przeciwko Xerxesa, naszego Rindera ( przywódcy klanu).Był to
potężny, nieśmiertelny basior. Byliśmy tylko we dwaj.Nie mogłem uwierzyć
w to co powiedział
- Chcesz mnie wyrzucić z klanu ?! Po takim czasie ? Wykonywałem
zlecenia, polecenia, nie złamałem żadnej zasady. A ty tak mi się
odwdzięczasz ? - krzyczałem na niego
- Posłuchaj to nie jest tak że wyrzucam ciebie, to jest tylko
pretekst dla reszty klanu. Tylko tobie moge powierzyć ją. - mówił
spokojnie
- Ją ? Masz na myśli Akune ? To o nią to wszystko ?- byłem teraz już oburzony
- Mimo że jestem nieśmiertelny to moja jedyna córka, jak zauważyłeś
od bardzo dawna jestem Rinderem. Tylko ciebie mogę prosić o ochronę jej.
Jest w niebezpieczeństwie
- Co jeżeli ktoś z klanu dotrze do watahy... Konany ? Mam walczyć i udawać zdrajcę?
- Dokładnie. Tylko ty jesteś do tego zdolny i znasz moją córkę. I tak wiem że ja uczyłeś. Idź już czas ucieka.
Szedłem spokojnie. Czy to był dobry pomysł ją tam wysłać ? Z resztą
nie ważne, nie wysłał by mnie do niej, gdyby nie wiedział że chcę się z
nią zobaczyć. Teraz już na stałe. Musze ja ochraniać, tyle czasu jej nie
widziałem. Szedłem parę tygodni. Mimo że już nie byłem w klanie pod
czas podróży wypełniałem swoje obowiązki. Doszedłem do terenu watahy. To
tu ją wysłałem ciekawe jak sobie radzi. Wyczułem 2 basiorów. Musze się
ukryć. Użyłem mocy i zatuszowałem swoja obecność na tym terenie. Szedłem
i coś zobaczyłem. Dwie dary stały przy skale otoczone sześcioma
basiorami. Od razu pobiegłem żeby im pomóc. Wskoczyłem między nie, a
napastników. w mgnieniu oka powaliłem wszystkich. Obejrzałem się i
zobaczyłem...
-To wy ? - patrzyłem raz na jedną raz na drugą
- Akuna ? Kto to ? - zapytała biała wadera
- Luna nie poznajesz mnie ?
- To wy się znacie ? - Akuna wybuchła
- Nie wiem, nie pamiętam - odparła
- Przed stratą pamięci pomogłem ci i nakierowałem żebyś znalazła Akune.
Luna była zdziwiona, cóż na jej miejscu tez bym był taki. U Akuny
widziałem to co zawsze, nienawiść do mnie i chęć mnie zabicia. Cóż nie
dziwie jej się, zostawiłem ją samą. Nie miałem wyjścia, musiałem.
- Opowiem ci Luna potem, jak na razie chce iść do Konany.
- Po co ? - Akuna juz była oburzona na całego
- Słyszałem że ta wataha potrzebuje nowego basiora.
- A Luna, wiem że nie pamiętasz mojego imienia, więc ci sie przedstawię. Jestem Raven.
Zabrały mnie do Konany. Przyjęła mnie do watahy. Na jej pytanie
które mi zadała odpowiem kiedy indziej " A co wojowniku tu robisz ".
Będę musiał skłamać, albo powiedzieć prawdę. Nie wiem co będzie gorsze.
Akuna mnie zabrała na rozmowę.
- Co ty tu robisz ? - zapytała
- Polecenie od twego ojca. Mam cię pilnować. - odpowiedziałem szczerze, jak bym skłamał było by jeszcze gorzej
- Dlaczego ktoś kogo nie znam daje mi ochronę w postaci twojej ?
- Pogadamy potem Luna idzie do nas.
Luna przyszła z Sorą. Znam go, ale co będę się wychylał. Luna to co
innego. Przy nim nie będzie gadać że ją znam. Lepiej żeby nikt zbyteczny
nie wiedział co łączy mnie i Akune i przy okazji z kąd znam Lune.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz