poniedziałek, 23 lutego 2015

Od Lii do Elsy

Wyszłam zza ukrycia. 
- Spokojnie to tylko ja 
- Co tu robisz? Co? No słucham! - warknęła 
- Wyszłaś sama, nawet się nie przywitałaś. Martwiłam się. 
- Ma...Martwiłaś się? - zapytała już łagodnie 
- Tak w końcu jesteś w watahie tej co ja! Czyli taka jakby rodzina. 
Spojrzała na mnie ze łzami w oczach. 
- Przypominasz mi o mojej rodzinie..- rozpłakała się 
Usiadłam obok niej. 
- Spokojnie, będzie dobrze masz mnie. Masz nas. 
- Widziałam moją mamę rozmawiałam z nią. 
- Ja jak doszłam to widziałam jak rozmawiasz z wodą... 
Wadera spojrzała na mnie 
- Wracajmy - odparła 
- Dobrze tylko pamiętaj. Jestem tu. 
Poszłyśmy dalej. 
- Co powiemy Konarze? -zastanowiłam się 
- Ja to załatwię. 
Doszłyśmy. Od razu wyleciała Konana i reszta. 
- A wy gdzie łazicie! - warknęła 
- Poszłyśmy się napić...spaliście. 
- A okej...- powiedziała wadera,ale tak nie pewnie. 
Odwróciłam się... za nami stał burzowy! 
- AAAAAA!!!!!!! - krzyknęłam 
Reszta dopiero teraz zobaczyła jego obecność. 
Sea już do niego biegł. dziewczyny warczały. Akuna najgłośniej. 
- Poczekajcie...- poprosił Burzowy 
Sea przygniótł go do ziemi. Okrążyliśmy go. 
- Jestem z Burzowych. Prawda. Ale przyniosłem jedzenie. 
Od razu śliniłam się i zjadłam króliczka. 
- Lia! nie! To z trucizną! - krzyknęła Elsa 
Niestety ja już upadłam i zemdlałam. 
Obcy zaczął się śmiać Sea wygnał go razem z Luną. 
Dalej nic nie pamiętam. Do momentu kiedy się obudziłam. 
<Ktoś> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz