Wyszłam zza ukrycia.
- Spokojnie to tylko ja
- Co tu robisz? Co? No słucham! - warknęła
- Wyszłaś sama, nawet się nie przywitałaś. Martwiłam się.
- Ma...Martwiłaś się? - zapytała już łagodnie
- Tak w końcu jesteś w watahie tej co ja! Czyli taka jakby rodzina.
Spojrzała na mnie ze łzami w oczach.
- Przypominasz mi o mojej rodzinie..- rozpłakała się
Usiadłam obok niej.
- Spokojnie, będzie dobrze masz mnie. Masz nas.
- Widziałam moją mamę rozmawiałam z nią.
- Ja jak doszłam to widziałam jak rozmawiasz z wodą...
Wadera spojrzała na mnie
- Wracajmy - odparła
- Dobrze tylko pamiętaj. Jestem tu.
Poszłyśmy dalej.
- Co powiemy Konarze? -zastanowiłam się
- Ja to załatwię.
Doszłyśmy. Od razu wyleciała Konana i reszta.
- A wy gdzie łazicie! - warknęła
- Poszłyśmy się napić...spaliście.
- A okej...- powiedziała wadera,ale tak nie pewnie.
Odwróciłam się... za nami stał burzowy!
- AAAAAA!!!!!!! - krzyknęłam
Reszta dopiero teraz zobaczyła jego obecność.
Sea już do niego biegł. dziewczyny warczały. Akuna najgłośniej.
- Poczekajcie...- poprosił Burzowy
Sea przygniótł go do ziemi. Okrążyliśmy go.
- Jestem z Burzowych. Prawda. Ale przyniosłem jedzenie.
Od razu śliniłam się i zjadłam króliczka.
- Lia! nie! To z trucizną! - krzyknęła Elsa
Niestety ja już upadłam i zemdlałam.
Obcy zaczął się śmiać Sea wygnał go razem z Luną.
Dalej nic nie pamiętam. Do momentu kiedy się obudziłam.
<Ktoś>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz