piątek, 27 lutego 2015

Od Seaborne

S: To jest nie ważne.
L: No powiedz...
S: I tak to już było... nie musisz wiedzieć...
L: A Konanie powiedziałeś...
S: Ona nie zna pełnej wersji, trochę ją skróciłem.
L: Ja nikomu nie powiem.
S: Dobra...
-------------Wspomnienia Seaborne------------
Był piękny, słoneczny dzień. Wyszedłem wesoły na spacer. I nagle zobaczyłem ją...

Nazywała się Mistyc. Podeszłem do niej.
M: O witaj,
S: Cześć?
M: Jestem Mistyc
S: Seaborne.
MIneło wiele tygodni odkąd się poznaliśmy (w tajemnicy przed jej chłopakiem). Pewnego dnia pocałowaliśmy się. Z krzaków wyskoczył wpieniony Dasser.
D: Ty niewierna s**o!
M: Das... To nie tak!
D: Ty młody! Zabije cię!
Walczyliśmy. O mało mnie nie zabił. Między nas wskoczyła piękna wadera i odciągnęła mnie do swojej jaskini. Była złota jak słońce.

So: Jestem Something.
S: Seaborne.
Znów wiele tygodni i znów miłość. Jednak Das powrócił z chęcią zemsty. Do mojej jaskini wszedł Sato.
Sa: Siemka!
So: Ja pójdę na chwilę do jeziorka, pa!
Sa: Znam fajowe miejsce i muszę ci o nim powiedzieć. Jest na południe z tąd, taka fajowa łączka, zabierz może tam swoją Somet?
S: Dobra.
So: Jestem.
Zaproponowałem spacer w tamto miejsce. Poszliśmy we 2. Oddaliła się w przód i usłyszałek krzyk.
Pobiegłem tam. Das trzymał Somet pazurem pod szyją. Zaczęła się walka. Pokonałem go jednak za sobą usłyszałem pisk. Das zranił ostatkiem sił Somet.
S: SOMETHING!
So: Sea...Żegnaj... ukochany...
S: Nie zapomne cię nigdy...
Pocałowaliśmy się. Odeszła. Cały we łzach zaniosłem ją i zakopałem na dnie morza jak prosiła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
S: Teraz już wiesz...

<Lia?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz