"Wilk" spojrzał na mnie po czym uniósł swój świetlny łeb ku gwiazdom, jakby chciał zawyć:

I tak też zrobił. Zdałam sobie sprawę, że to jeden z duchów zmarłych. Kiedy już skończyłam, a trwało to dość długo wróciłam po woli do watahy. Szłam i szłam. Nie mogłam jej odnaleźć. Szukałam jej cały dzień. W końcu kiedy księżyc pojawił się na niebie ułożyłam się do snu. Następnego dnia poczułam szturchnięcie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam ją.
- Gdzie byłaś? Szukałam Cię - mówiłam.
- Nie ważne. Powiedz lepiej czego się dowiedziałaś - odparła.
< Konana >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz