S: Leże poraniony... stoczyłem... walkę z zombie... której ty byś nawet
minuty... nie przetrwała... i sie jeszcze pytasz... o taką rzecz...
K: Po pierwsze - przetrwałabym. Po drugie - wybacz...Lia pomóż mu.
Lia chciała mi pomóc wstać.
S: Zostaw...
Wstałem sam i mimo okropnego bólu szedłem jak gdyby nic się nie stało. Gdy szliśmy w milczeniu nagle się rozpadało.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz