piątek, 27 lutego 2015

Od Seaborne

Ciągle jeszcze we krwi i ranach siedziałem w obozie z waderami, które dopytywały o walkę. Nagle zwietrzyłem wilka.
S: Jakiś basior...
K: Też to czuję...
Nagle zza zarośli wyszedł ogromny biały wilk. Zmierzyłem go spojrzeniem gotowy do ataku.
K: Sea, spokojnie.
S: Jak się zwiesz?
So: Sora.
K: Konana, a to Lia, Luna, Elsa i Akuna, a i jeszcze Seaborne.
So: mhm... Mogę z wami zostać.
Skinąłem głową i odszedłem.
So: A temu co?
L: Nic, tylko... poszedł sie napić...
Poszedłem nad morze. Lia dobrze wiedziała czemu tam idę. Usiadłem na skałach. Wiatr targał mi sierść. W tedy przerwał mi Sora.
So; A co ty tu robisz?
S: *przez zęby* Nie interesuj się co?
Sierść mi się zjerzyła. Wciąż ciążył na mnie Das. 
<Sora? A i od razu mówię: Sea jest suchy, spokojny i zimny xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz