"Powiedz mi, to pójdę z tobą" Taa jasne już pędzę... Po drodze zerwałem najpiękniejszy kwiat jaki znalazłem i poszedłem nad wodę.
Puściłem go na wodę. Pomyślałem... że by się ucieszyła z jakiegoś królika... lub wiewiórki.
Zacząłem się czaić. Już miałem skoczyć, gdy w drogę weszła mi Konana.
K: Do ciebie nic nie dociera?!
Wyszła reszta watahy.
S: To... to miało być... dla niej...
K: Tylko obchodzi cię ta twoja Something która nawet nie żyje!!!
Skuliłem uszy. Ona... ona...
K: ...Seaborne... nie chciałam naprawdę... przepraszam...
Uciekłem jak najdalej. Usiadłem w miejscu które tylko ja znam. W ciemnej głębokiej jaskini. Położyłem się na ziemi i po jakimś czasie zasnąłem.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz