- Something jest tu. - Mówiąc to położyłam mu łapę na sercu. - Zawsze będzie z tobą.
Wtedy wpadła Lia.
- Co się stało?
- Ktoś nas atakuje!
- Do obozu, już!
*****
Od razu rozpoznałam atakujących. Burzowi...oczywiście. Na ich czele stał sam Reginald.
Przygniotłam go do ziemi.
- Regi (Redżi) ty się zbytnio nie zapuściłeś na nasze terytorium, co?
- Hm...nie?
- Bezczelny szmaciarz! - Dałam mu w mordę. Wtedy jednak usłyszałam krzyk Seaborne. Został mocno ranny. - BURZOWI WYNOŚCIE SIĘ!
- Burzowa Gwardio! Odwrót!
Uciekli. Podbiegłam do Seaborne.
Uciekli. Podbiegłam do Seaborne.
- Będzie żył?
Wtedy wstał:
- Pewnie że będę...
- Pewnie że będę...
- Opatrzę ci te rany.
*****
- Jak się masz?
<Sea?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz