czwartek, 19 lutego 2015

Od Konany C.D Seaborne

Kiedy Seaborne opowiadał o Something, wyobrażałam ją sobie jako cudowną wilczycę o białym futrze i rudym ogonie lisa. Gdy opisywał jej charakter i to jak się poznali, czułam że była wyjątkowa. Kiedy skończył mi o niej opowiadać, spojrzał w lustro wody. Położyłam mu łapę na ramieniu i rzekłam:
- Something jest tu. - Mówiąc to położyłam mu łapę na sercu. - Zawsze będzie z tobą.
Wtedy wpadła Lia.
- Co się stało?
- Ktoś nas atakuje!
- Do obozu, już!

*****

Od razu rozpoznałam atakujących. Burzowi...oczywiście. Na ich czele stał sam Reginald.

 

Przygniotłam go do ziemi.
- Regi (Redżi) ty się zbytnio nie zapuściłeś na nasze terytorium, co?
- Hm...nie?
- Bezczelny szmaciarz! - Dałam mu w mordę. Wtedy jednak usłyszałam krzyk Seaborne. Został mocno ranny. - BURZOWI WYNOŚCIE SIĘ!
- Burzowa Gwardio! Odwrót!
Uciekli. Podbiegłam do Seaborne.
- Będzie żył?
Wtedy wstał:
- Pewnie że będę...
- Opatrzę ci te rany.

*****

- Jak się masz?

<Sea?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz