Dziewczyny po walce natychmiast doskoczyły do Sey, biedak był cały we
krwi i wyglądał co najmniej marnie. Odeszłam w kierunku lasu, w tej
chwili nic nie zdziałam, dziewczyny dadzą sobie radę. Tylko nie
widziałam Lii, ale najprawdopodobniej po prostu jej nie zauważyłam. W
sumie ostatnio jestem jakaś roztrzepana, wspomnienia do mnie wracają,
ale zanim odzyskam całkowicie pamięć minie jeszcze trochę czasu. Dlatego
lubię rozmowy z Akuną i Sato- dzięki nim szybciej rozszyfrowuje moje
wspomnienia, a czasem nawet przypominam sobie jakieś szczegóły. Drzewa
były potwornie wysokie, a ich korony ograniczały dostęp słońca, dlatego w
lesie panował półmrok. Liście delikatnie szeleściły od podmuchów
wiatru. Wyglądały niczym małe zielone motylki. Szłam tak przez chwilę
całkowice pochłonięta swymi myślami, aż do mego nosa doszedł zapach
obcego wilka. Jestem strażnikiem nocy, to nie moja warta, ale jako
członek watahy, wypadałoby sprawdzić któż to jest. Wiatr mi sprzyjał,
donosił mi zapach nieznajomego, a jednocześnie zmiatał mój, dzięki czemu
obcy nie mógł mnie wyczuć. Szłam powoli, spoglądając pod łapy, by żadna
sucha gałązka mnie nie zdradziła. Półmrok za to świetnie mnie maskował.
Po prostu byłam w świetnej sytuacji. Zbliżałam się do wilka, a on
ciągle się nie zorientował w sytuacji. W końcu doszłam na wystarczającą
odległość, delikatnie wyjrzałam zza drzewa. Był tam, szedł powoli, ale
jednocześnie spokojnie. Ciekawe po co tu przylazł-pomyślałam. Nie
wyglądał na jednego z Burzowych, ale nigdy nie wiadomo. Wilk miał białą
sierść, ale z czerwono-czarnymi znaczeniami na grzbiecie. Po za tym miał
charakterystyczny pysk, podobny bardziej do lisiego niż wilczego.
Skupiłam się na swojej mocy, niemalże czułam tą energię w środku. Za
chwilę może się przydać, ale na razie nie będę atakować, postawię na
spokój. Wyszłam zza drzewa i powiedziałam:
-Kim jesteś i co robisz na naszych terenach?
On rzucił mi zdziwione spojrzenie i zapytał:
-Jestem Sora i nie wiedziałem, że to wasze tereny, z jakiej jesteś watahy?
Dobra, to raczej nie Burzowy, jeden z nich by mnie rozpoznał. A może
to jakiś nowy? W końcu nasi „sąsiedzi” mogli przyjąć kogoś nowego.
-Z gwiazdorów, a ty z jakiej watahy jesteś i co tu robisz?- Zapytałam spoglądając na niego wymownie.
<Sora? Od razu mówię, takie opko jest według mnie krótkie, mam nadzieję, że długość cię nie wystraszy>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz