sobota, 28 lutego 2015

Od Luny do Sory

Dziewczyny po walce natychmiast doskoczyły do Sey, biedak był cały we krwi i wyglądał co najmniej marnie. Odeszłam w kierunku lasu, w tej chwili nic nie zdziałam, dziewczyny dadzą sobie radę. Tylko nie widziałam Lii, ale najprawdopodobniej po prostu jej nie zauważyłam. W sumie ostatnio jestem jakaś roztrzepana, wspomnienia do mnie wracają, ale zanim odzyskam całkowicie pamięć minie jeszcze trochę czasu. Dlatego lubię rozmowy z Akuną i Sato- dzięki nim szybciej rozszyfrowuje moje wspomnienia, a czasem nawet przypominam sobie jakieś szczegóły. Drzewa były potwornie wysokie, a ich korony ograniczały dostęp słońca, dlatego w lesie panował półmrok. Liście delikatnie szeleściły od podmuchów wiatru. Wyglądały niczym małe zielone motylki. Szłam tak przez chwilę całkowice pochłonięta swymi myślami, aż do mego nosa doszedł zapach obcego wilka. Jestem strażnikiem nocy, to nie moja warta, ale jako członek watahy, wypadałoby sprawdzić któż to jest. Wiatr mi sprzyjał, donosił mi zapach nieznajomego, a jednocześnie zmiatał mój, dzięki czemu obcy nie mógł mnie wyczuć. Szłam powoli, spoglądając pod łapy, by żadna sucha gałązka mnie nie zdradziła. Półmrok za to świetnie mnie maskował. Po prostu byłam w świetnej sytuacji. Zbliżałam się do wilka, a on ciągle się nie zorientował w sytuacji. W końcu doszłam na wystarczającą odległość, delikatnie wyjrzałam zza drzewa. Był tam, szedł powoli, ale jednocześnie spokojnie. Ciekawe po co tu przylazł-pomyślałam. Nie wyglądał na jednego z Burzowych, ale nigdy nie wiadomo. Wilk miał białą sierść, ale z czerwono-czarnymi znaczeniami na grzbiecie. Po za tym miał charakterystyczny pysk, podobny bardziej do lisiego niż wilczego. Skupiłam się na swojej mocy, niemalże czułam tą energię w środku. Za chwilę może się przydać, ale na razie nie będę atakować, postawię na spokój. Wyszłam zza drzewa i powiedziałam:
-Kim jesteś i co robisz na naszych terenach?
On rzucił mi zdziwione spojrzenie i zapytał:
-Jestem Sora i nie wiedziałem, że to wasze tereny, z jakiej jesteś watahy?
Dobra, to raczej nie Burzowy, jeden z nich by mnie rozpoznał. A może to jakiś nowy? W końcu nasi „sąsiedzi” mogli przyjąć kogoś nowego.
-Z gwiazdorów, a ty z jakiej watahy jesteś i co tu robisz?- Zapytałam spoglądając na niego wymownie.

<Sora? Od razu mówię, takie opko jest według mnie krótkie, mam nadzieję, że długość cię nie wystraszy>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz