Do naszej watahy przyszedł nowy wilk.
Nie wiedziałam czy do niego coś powiedzieć czy też nie.
W końcu problem rozwiązał się sam.
- Cześć młoda! Jestem Seaborne. - odrzekł nowy
- Heej, jesteem Lia - nie pewnie odpowiedziałam
- Nie musisz się mnie bać. Jestem tylko nowy.
Zastanowiłam się.
- Tak wiem, przepraszam.
- Nie ma za co. - odszedł
Nowy wilk? Nowy? czyli nasza wataha przyjmuję nowe wilki? Jeszcze
dużo ich będzie? - głowiłam się ze swoimi myślami. Może i byłam o 3 lata
młodsza, ale pomyślałam, że mogłabym mu coś dać. Moze ucieszył by się z
sarenki? Tak więc postanowiłam. Upoluje sarnę.
Podeszłam w stronę wyjścia i nagle przyłapała mnie Konana.
- Ejejej!!!! A ty gdzie młoda wilczyco?
- Ja? ja idę... się przejść.
- Tylko się nie oddalaj.
- Ok będę uważać.
Poszłam było nie za ciemno, ale nie za jasno było szarawo.
Wywąchałam jelenia.. Nie za duży- pomyślałam. Przeszłam po cichu obok.
Parę kroków dalej stała sarenka. Mała sarenka.
Zaczaiłam się. Nadal byłam za słaba by hipnotyzować. Od zeszłego
razu mój "śpiew" był także za słaby. Mogłam jedynie stać się
niewidzialna i jednym ruchem ją zabić. Tak też zrobiłam. Po chwili w
pysku trzymałam sarnę. Teraz tylko musiałam dostarczyć ją i to tak by
Konana nic nie podejrzewała. Ok stanę się niewidzialna po raz drugi.
Powinno się udać. I rzeczywiście poszłam obok Konany. Zawołałam
Seaborne. Ten po chwili się zjawił.
- Tak Lia? - zapytał
- To dla Ciebie.
Dałam mu sarnę.
- Lia! - już wrzeszczała Konana.
- Ta sarna mogła ci coś zrobić!!!!!!
Zresztą polowanie to zadanie łowców!
- E tam - uśmiechnęłam się.
- Ja, ja nie wiem co powiedzieć. Tak młoda i już poluję. Dzięki. - odpowiedział Seaborne.
- Nie ma za co drobiazg.
(Seaborne!?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz