Doszłam już do jeziora, nabrałam wody w naczynie i ruszyłam w drogę powrotną.
Przeszłam zaledwie kawałek i natknęłam się na Akunę. Spojrzała się na mnie z lekkim
zdziwieniem, ale się jej nie dziwie, musiałam dziwnie wyglądać z tym masakrycznie
starym naczyniem w pysku. Akuna odezwała się pierwsza:
- Hej, gdzie Santo? I co tak zniknęłaś?
-Santo jest w obozie, a to ja raczej powinnam zapytać gdzie wyście przepadły?!
Spojrzała się na mnie z lekkim zdziwieniem i odparła:
-Ja poszłam do Seaborne, ale Lia chciała z nim porozmawiać sam-na
sam, więc pomyślałam, że przyjdę do was. Ale ty wraz z Sato gdzieś
zaginęłaś, więc poszłam was szukać, najpierw natknęłam się na twój trop,
więc poszłam za nim i tak się tu znalazłam.
-Nie wiem jak ty, ale ja Ledę do obozu, trzeba przemyć Sato te rany. –powiedziałam i ruszyłam w stronę obozu.
-No, ja nie mam nic ciekawszego do roboty, pójdę z tobą. –powiedziawszy to ruszyła raźnie za mną.
Szłyśmy w milczeniu. Ale to chyba głównie dlatego, że ja ciągle
trzymałam owo naczynie w pysku i nie mogłam zbytnio mówić. Po dłuższej
chwili dotarłyśmy do obozu. Tutaj ja objęłam prowadzenie, zaprowadziłam
Akunę do chaty w której zalokowałam Sato. Leżał tam gdzie go zostawiłam,
kiedy weszłyśmy podniósł jedynie głowę. Ale zobaczywszy, że to ja,
ponownie ją opuścił. Ciężko oddychał.
-Okej, ogarniemy ci te rany, jak tylko znajdziemy Elsę ona się nimi
zajmie. Jest szamanem, ale na pewno zna się lepiej na ranach niż ja.-
powiedziałam i wzięłam się do przemywania ran Sato. Rany, na szczęście
nie by głębokie. Następnie założyłam prowizoryczne opatrunki. Kiedy
skończyłam , Sato się mnie zapytał:
-Kiedy będę mógł wrócić do swojej watahy? Jak szybko się zagoją?
Zastanowiłam się przez chwilę, chociaż rany nie były poważne, był jednak trochę poobijany, w końcu wydałam werdykt:
-Nic ci nie będzie, ale musisz jeszcze chwilę poleżeć, najwcześniej za kilka dni.
Sato obrzucił mnie przerażonym spojrzeniem i zapytał zszokowany:
-Tak długo? Nie da rady wcześniej?
-Rany muszą ci się zagoić i musisz trochę wypocząć, kilka dni to nie jest tak długo.- pocieszyłam go.
-A co ci tak spieszno? Chyba nie jesteśmy aż tak źli?- zapytała pobłażliwie Akuna.
-Nie chodzi o to, że chyba nie jestem tu mile widziany- odparł niepewnie.
-Spokojnie, Konana powinna się zgodzić, a co do reszty to się nie
martw, my wszystko załatwimy-powiedziałam, wiedziałam, że chodzi mu o
Seaborne, ale nie chciałam o nim wspominać, przynajmniej teraz.
<Ja cie, jak się rozpisałam XD, a co do C. D. to zostawiam to
Akunie, a i Seaborne, Lia prosiła żebyś ty poprowadził ich „rozmowę na
osobności”.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz